Po raz pierwszy dopisało ono jej w 10 min, kiedy Marcin Drzymont strzałem głową trafił do bramki, tyle że własnej. Później, już w doliczonym czasie gry, Krzysztofa Kozika pokonał Filip Ivanovski. Wcześniej w tej akcji bramkarz PGE GKS dwukrotnie bronił strzały zawodników Polonii, a jego koledzy tylko się przyglądali.
Goście po szybkim objęciu prowadzenia mogli spokojnie kontrolować grę, wykorzystując dobrą postawę pomocników: Radosława Majewskiego i Jarosława Laty. W zespole z Bełchatowa takich zawodników nie było, dlatego ani razu nie udało się zmusić do wysiłki Sebastiana Przyrowskiego.
Po przerwie PGE GKS atakował z większym zaangażowaniem, ale wciąż chaotycznie. Wpływ na to miała słabsza niż zwykle postawa Łukasza Garguły i Dawida Nowaka, a także brak napastnika z prawdziwego zdarzenia. Zastępujący Carlo Costly'ego Mariusz Ujek raz dobrze podał, a Piotr Klepczarek zdobył kontaktowego gola. Po nim przewaga gospodarzy była jeszcze większa, ale ich akcje kończyły się zwykle przed polem karnym.
Mecz potwierdził, że bełchatowianie lepiej spisują się na wyjazdach - u siebie przegrali już drugi raz w tym sezonie (wcześniej z ŁKS). Polonia niczym nie zaimponowała, a mimo to przynajmniej do niedzieli jest liderem.
Składy drużyn:
PGE GKS Bełchatów: Kozik - Jarzębowski, Drzymont, Pietrasiak, Klepczarek I - Nowak, Gol, Rachwał (84. Cetnarski), Kuklis (69. Wróbel), Garguła - Costly (46. Ujek).
Polonia Warszawa:Przyrowski - Mynar, Jodłowiec, Skrzyński, Lazarevski - Sokołowski, Kozioł, Piątek (67. Piotr Świerczewski), Lato, Majewski (90+2. Mąka) - Ivanovski (73. Gajtkowski).