Napastnik Legii za 8 tysięcy na tydzień

Kuba Dybalski
2010-04-22, ostatnia aktualizacja 2010-04-22 10:18

Legia wypożyczyła zimą do Piasta Gliwice Adriana Paluchowskiego, z którym zagra już w piątek o 20 przy Łazienkowskiej. Miał się w śląskim klubie ogrywać. Na razie jedyną korzyścią dla warszawskiego klubu jest zarobienie na tym, że jego napastnik nie gra.

Ekwilibrystyczny strzał Adriana Paluchowskiego
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Ekwilibrystyczny strzał Adriana Paluchowskiego
W piątek na boisku przy Łazienkowskiej Paluchowski się nie pojawi. Tak jak w przypadku innych wypożyczeń warszawski klub zastrzega, że jego piłkarze przeciw niemu grać nie mogą. Ale nawet bez tej klauzuli było wątpliwe, by 23-letni napastnik zmierzył się z obrońcami Legii.

Wypożyczając go do Piasta, Legia chciała po pierwsze, zejść z kosztów - nie płacić piłkarzowi pensji, po drugie, dać mu okazję do ogrania się w ekstraklasie. W Warszawie częściej występowałby pewnie w Młodej Ekstraklasie. Zanosiło się na to, że w walczącym o utrzymanie Piaście wychowanek Agrykoli Warszawa się odbuduje.

Legia zabezpieczyła się na wypadek gdyby Paluchowski nie grał.

Umowa między Legią a Piastem przewidywała, że gdy wypożyczony piłkarz zagra w lidze krócej niż 45 minut, śląski klub będzie musiał płacić Legii za każdy taki mecz 8 tys. zł. Ale szybko okazało się, że Piast woli płacić, niż wystawiać do gry Paluchowskiego. - Zapłacimy z uśmiechem na twarzy. Wygraliśmy i dzięki temu podbudowaliśmy się psychicznie - powiedział kilka tygodni temu po wygranej z Polonią Bytom wiceprezes Piasta Zbigniew Koźmiński. To był pierwszy mecz, w którym napastnik z Legii "nie wyrobił normy". Wszedł na boisko w 90. minucie. Ale potem przyszły następne: z Jagiellonią Białystok (36 minut na boisku), Koroną Kielce (26 minut) i kilka dni temu z Polonią Warszawa (32 minuty). Wszystkie spotkania Piast przegrał i nie strzelił gola. Legia zarobiła więc, a Piast stracił na tym transferze 32 tys. zł.

- To nie jest tak, jak informują media, że my płacimy jakieś kary - wyjaśnia prezes Piasta Józef Drabicki. - Paluchowskiego wzięliśmy z Legii za darmo. Cena za wypożyczenie składa się z opłat za te mecze, w których nie zagra. Płacimy te pieniądze ratami, co miesiąc. W zależności, ile się uzbiera. Gdyby grał regularnie, nie kosztowałby nas nic. Ale nie mogę powiedzieć trenerowi Wieczorkowi, by go wystawił. To on decyduje - twierdzi. Zapytany, czy to Piast zwrócił się z pytaniem o wypożyczenie piłkarza, czy to Legia go zaproponowała, odpowiada, że "chęć wyrażały obie strony".

Co na to Paluchowski? - Chciałbym zawsze grać pełny mecz, ale decyduje trener. To, że nie gram, nie frustruje mnie, tylko zachęca do cięższej pracy - mówił niedawno napastnik z Warszawy.

Legia zawodników wypożycza często i chętnie. Tych, którzy w Warszawie się już nie przydadzą i w nowym klubie walczą o przyszły kontrakt (np. Martins Ekwueme), i młodych, którzy do innych zespołów trafiają po to, by nie siedzieć na ławce w Legii. Ta druga grupa to piłkarze, którzy mają w przyszłości grać w pierwszym składzie. Bramkarz Wojciech Skaba, w tym sezonie w Polonii Bytom, jest na razie głównym kandydatem do zajęcia miejsca w bramce po Janie Musze. Artur Jędrzejczyk regularnie grający w obronie Korony Kielce jesienią zagrał w kilku meczach Legii i strzelił gola. W tej rundzie wypożyczono ośmiu legionistów, którzy mają szansę na grę w pierwszym zespole. Większość do klubów ekstraklasy. Jeśli nie są kontuzjowani, to grają prawie cały czas. Z wyjątkiem Paluchowskiego.

22-latek jest tym, na którego rozwój w Legii liczą. Jeszcze dwa lata temu w Zniczu Pruszków grał w ataku z Robertem Lewandowskim, po jego odejściu do Lecha stał się pierwszym strzelcem drużyny. Ale w Legii od wiosny zeszłego roku nie tylko nie potrafił wywalczyć miejsca w składzie, ale często nawet na ławce rezerwowych. Jan Urban wystawiał go tylko wtedy, gdy z powodu kontuzji innych napastników nie miał wyboru.

Do Piasta Paluchowski przyszedł za trenera Dariusza Fornalaka. Wiosną oprócz niego w zespole jest tylko dwóch typowych napastników. Oprócz doświadczonego Sebastiana Olszara jeszcze 21-letni Roman Maciejak (w tym sezonie zagrał 299 minut). Odkąd zatrudniono Ryszarda Wieczorka legionista zaczyna mecze na ławce, a raz zagrał nawet w Młodej Ekstraklasie. Ale w klubie z Gliwic z napastnika, którego wzięto za darmo, są bardzo zadowoleni. Mimo że Paluchowski nie strzelił ani jednego gola. - Nie można wymagać, by rozstrzygał wynik każdego meczu. Jak rozstrzygnie jeden lub dwa do końca sezonu, to będzie dobrze - twierdzi prezes.



Wypożyczeni z Legii wiosną:

Martins EkwuemeZagłębie Lubin595794 proc.
Artur JędrzejczykKorona Kielce485690 proc.
Maciej KorzymGKS Bełchatów0 (kontuzja)70 proc.
Michał KucharczykŚwit Nowy Dwór1803100 proc.
Kamil MajkowskiZnicz Pruszków0 (kontuzja)50 proc.
Adrian PaluchowskiPiast Gliwice287746 proc.
Wojciech SkabaPolonia Bytom540786 proc.
Wojciech TrochimBałtyk Gdynia2703100 proc.
Kolejno: piłkarz, klub, minuty wiosną, mecze, które wiosną rozegrała ich drużyna, procent rozegranych minut

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów