Wisła - Piast 2:0. Mistrz Polski na czele

ak, Kraków
2008-10-18, ostatnia aktualizacja 2008-10-18 23:06

Wisła po przeciętnym spotkaniu pokonała beniaminka z Gliwic i jest nowym liderem ekstraklasy


Fot. Mateusz Skwarczek / AG


Największą niespodzianką był brak w wyjściowej jedenastce Clebera. Brazylijczyk to piłkarz z żelaznymi płucami. Od 2006 roku, kiedy przyszedł do Wisły rozegrał w niej w różnych rozgrywkach 100 spotkań. Nie gra głównie wtedy, kiedy pauzuje za żółte bądź czerwone kartki. Nawet kiedy grał w sparingu z Liverpoolem, to następnego dnia był w stanie wystąpić przez 90 minut w Superpucharze przeciwko Legii. Być może właśnie na mecz z warszawianami za tydzień trener Maciej Skorża oszczędzał Clebera.

Piast, przynajmniej teoretycznie, miał być łatwą przeszkodą dla mistrzów Polski. Tym bardziej że na wyjeździe gliwiczanie jeszcze nie wygrali. To był pierwszy w historii mecz ligowy tych drużyn. Wcześniej Piast w Pucharze Ekstraklasy pokonał Wisłę 1:0 po bramce Piotra Prędoty. I ten napastnik miał doskonałą sytuację, gdy razem z Marcinem Radzewiczem mieli przed sobą tylko Marcelo i Mariusza Pawełka. Gliwiczanie bez pomysłu rozegrali akcję i Prędota kopnął niecelnie. Po chwili powinien być rzut karny dla Wisły, gdy Marcin Bojarski sfaulował Marka Zieńczuka.

Wiślacy wyszli na boisko, kiedy już znali wyniki najgroźniejszych rywali - Polonii Warszawa i Legii, które straciły punkty. W pierwszej połowie mecz był jednak słaby. Dopiero po półgodzinie gry akcja Wisły poderwała kibiców. Kontrę pięknym prostopadłym podaniem rozpoczął Paweł Brożek, Rafał Boguski podał w pole karne, a piłka po strzale Radosława Sobolewskiego minimalnie minęła słupek.

Wiślacy dawali pokaz nieudolności. Poza zakresem umiejętności dla np. Marka Zieńczuka było dośrodkowanie piłki prawą nogą, dla Wojciecha Łobodzińskiego w ogóle dokładne zagranie w pole karne, a Mariusz Pawełek notorycznie wykopywał futbolówkę albo na aut albo do rywali. Obu skrzydłowych trener Skorża trzymał na boisku aż 65 min.

Gol dla Wisły jednak padł, ale był przypadkowy. Najpierw z rzutu wolnego strzelał Sobolewski, piłka odbiła się od zawodnika Piasta i poleciała do Pawła Brożka. Napastnik Wisły najpierw przepchnął Bojarskiego kopnął futbolówkę wzdłuż bramki, która trafiła w udo Boguskiego i wpadła do bramki.

W drugiej połowie mistrzowie Polski złapali rytm i przeważali. Często wykonywali rzuty rożne, strzelali, ale brakowało precyzji. Zwłaszcza Sobolewskiemu, któremu w 73 min piłkę wyłożył Patryk Małecki, ale pomocnik Wisły ledwo w nią trafił. Blisko strzelenia siódmego gola w ekstraklasie w tym sezonie był Paweł Brożek, minął trzech obrońców, ale strzał odbił Grzegorz Kasprzik. Po chwili reprezentacyjny napastnik przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gości. W doliczonym czasie Brożek wreszcie trafił po strzale głową, a dośrodkował Małecki, który po kolejny dał dobrą zmianę za Łobodzińskiego.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów