Piast Gliwice doznał pięciu ligowych porażek z rzędu i mecz z ŁKS wydawał się dobrą okazją do przerwania tej fatalnej passy.
Gospodarze zaczęli od dość chaotycznych ataków, z których nic nie wynikało. Dużo groźniejsi byli goście. Trzy razy w pierwszej połowie zmusili do interwencji gliwickiego bramkarza. Najbliższy zdobycia gola dla ŁKS był przypadkowo obrońca gospodarzy Marcin Nowak w 26. minucie. Poziom gry w kolejnych minutach podsumował jeden ze zmarzniętych kibiców. - Panowie, to nie jest trzecia liga - krzyczał. Trudno powiedzieć, czy to poskutkowało ale w doliczonym czasie przed przerwą Marcin Radzewicz oddał zza linii pola karnego pierwszy celny strzał meczu na bramkę łodzian i Bogusław Wyparło skapitulował.
W drugiej części meczu goście zagrali już dwoma napastnikami - Adamem Czerkasem i Kamilem Bartosiewiczem. Wielkiego naporu na bramkę Piasta jednak nie było. Głównie dlatego, że gliwiczanie ani myśleli bronić nikłego prowadzenia i to oni początkowo stworzyli groźniejsze sytuacje. W 69. minucie Bartosiewicz "urwał" się jednak obrońcom gospodarzy i pewnie pokonał wychodzącego z bramki Grzegorza Kasprzika.
Remis nikogo nie zadowalał. Goście uskrzydleni wyrównaniem nacierali, w Piaście za obrońcę Marcina Nowaka trener Marek Wleciałowski wprowadził trzeciego napastnika Marcina Folca. Bliżej prowadzenia byli łodzianie - Czerkas nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Kasprzikiem, Bartosiewicz spudłował z 6 metrów. Okazało się, że "nosa" miał szkoleniowiec gospodarzy. W 83. minucie rezerwowy Folc zapewnił swojej drużynie trzy punkty.
Piast Gliwice: Grzegorz Kasprzik - Marcin Nowak (75. Marcin Folc), Adam Banaś, Kamil Glik, Maciej Michniewicz - Jarosław Kaszowski, Łukasz Krzycki, Mariusz Muszalik, Marcin Radzewicz (90+1. Daniel Chylaszek) - Daniel Koczon, Piotr Prędota (64. Marcin Bojarski).
ŁKS Łódź: Bogusław Wyparło - Adrian Woźniczka, Mariusz Mowlik, Marcin Adamski, Adam Marciniak - Jakub Biskup, Mladen Kascelan (46. Adam Czerkas), Labinot Haliti, Gabor Vayer, Rafał Kujawa (84. Vahan Gevorgyan) - Dawid Jarka (46. Kamil Bartosiewicz).