71-letni Ryszard Grzegorczyk, dawna gwiazda Polonii i reprezentacji Polski, przychodzi na każdy mecz swoich młodszych kolegów w Bytomiu. - Polonia ma nóż na gardle, ale to jeszcze nie koniec. Wierzę w tych chłopców. Jestem święcie przekonany, że wygramy dwa pozostałe mecze i się utrzymamy - mówi.
Wtóruje mu sympatyzujący z Polonią bokser Damian Jonak. - W sporcie wszystko jest możliwe. Polonia to taki zespół, który może zagrać bardzo słabo, a potem wygrać z najlepszymi. Wiele zależy od dyspozycji dnia i podejścia zawodników do danego spotkania. Biorąc pod uwagę, w jakich warunkach pracują, to i tak uważam, że dobrze dają sobie radę - uważa.
Od klubu nie odwracają się też jego kibice. - Pewnie, że wierzę w utrzymanie. A kto ma wierzyć, jak nie my - kibice? Wiem, że będzie ciężko, ale limit przegranych już chyba wyczerpaliśmy? - zastanawia się Robert Rabus, szef stowarzyszenia fanów.
Co ważne, blisko pierwszej drużyny jest osoba, która nawet nie dopuszcza do siebie myśli o degradacji. To Jacek Trzeciak, jeszcze niedawno gwiazda Polonii, a teraz asystent trenera. - Kiedyś spadłem z ekstraklasy jako piłkarz RKS-u Radomsko i drugi raz nie chcę tego przeżywać. Załamany to mogę być jedynie godzinę po przegranym meczu, ale potem wszystko wraca do normy. Dopóki jest jakakolwiek szansa, to będę wierzył w utrzymanie. Dopiero jeśli po ostatnim meczu będziemy miel najmniej punktów, to wtedy przyznam, że się nie udało - podkreśla.
Mniejszym optymistą jest szef Szombierek Bytom, Andrzej Kajzer. - Nie życzę Poloni spadku, bo jej prezes Damian Bartyla to mój przyjaciel. O utrzymanie powinno być tym łatwiej, że najbliższy rywal, czyli
Lech Poznań gra już o pietruszkę. Chodzę jednak twardo po ziemi i wiem, że będzie ciężko. Polonia jest już trochę podłamana i może spaść. Patrzę też na to pod kątem mojego klubu. Szkoda byłoby tych bytomskich chłopaków z drużyny Młodej Ekstraklasy Polonii. Jeśli awansujemy do IV ligi, to może część z nich trafiłaby do nas? - rozmyśla. Prezes najgorszego bytomskiego klubu B-klasowej Nadziei Tomasz Krawczyk zauważa jeszcze jedno: - Polonia szanse jeszcze ma, ale przypominam o problemach z licencją. Na poziom sportowy nie ma co patrzeć, bo wówczas połowę ekstraklasy trzeba by zdegradować - stwierdza.
Polonii nie skreśla trener Dariusz Fornalak, który wprowadził ją w 2007 roku do ekstraklasy. - Piłkarze Polonii rzeczywiście stoją pod ścianą, ale głowy jeszcze nie spadły. Mecz z Lechem może jeszcze wiele zmienić. Radzę tylko, żeby nie rozdzierać szat i nie rozmyślać o tym, co było. Lech jest do ogrania! Trzeba się tylko na tym skoncentrować - radzi