Maciej Blaut: Jak doszło do feralnego zdarzenia?
Jacek Trzeciak: Jeszcze w pierwszej połowie miało miejsce bliskie spotkanie moich zębów z łokciem Grzegorza Nicińskiego. Efekt był taki, że straciłem górną jedynkę i połowę dwójki. Ból był okropny, leżałem na boisku kilka minut. Potem zadziałała jednak adrenalina i dograłem do końca meczu. Po spotkaniu ból szczęki i głowy był jeszcze gorszy niż bezpośrednio po uderzeniu.
Cios Nicińskiego był przypadkowy?
- Walczyliśmy o piłkę, Grzegorz chyba mnie nie widział, zrobił zamach i mnie trafił. W przerwie i po meczu bardzo mnie przepraszał, wyglądał nawet na wystraszonego całą sytuacją.
Jak stratę zębów skomentowała Pańska żona?
- Na początku się złościła, jak ja wyglądam. Potem już mi tylko współczuła. Zresztą wybieram się do dentysty, i będzie po sprawie. Ciekawe tylko, czy nasze zęby sa ubezpieczone?
Trener Arki Czesław Michniewicz powiedział, że gdyby w jego zespole grali tak twardzi zawodnicy jak Pan, to pewnie by nie przegrali.
- Bardzo miło usłyszeć takie słowa od tak dobrego trenera, ale ja... nie jestem do wzięcia. Gram dla Polonii.
Pierwszy kwadrans meczu był w Waszym wykonaniu dramatyczny.
- Raczej bardzo dobry w wykonaniu Arki. Byli niezwykle zdeterminowani, grali bardzo agresywnie. Po tym, jak zdobyli gola, zeszło z nich jednak powietrze. To my przejęliśmy inicjatywę, a gdynianie nic nie mogli zrobić.
W piątek będzie mógł Pan zagrać z Piastem Gliwice?
- Pewnie. Zęby to nie nogi, nie trzeba nimi kopać.
To może jeszcze na koniec Pańskie ulubione pytanie...
- Kiedy skończę karierę? (śmiech). Jak gra w piłkę przestanie sprawiać mi przyjemność, a ja poczuję się gorszy od kolegów. Cały czas terminu nie wyznaczyłem.