Arka - Polonia Bytom 1:3. Arka coraz bliżej dna

Grzegorz Kubicki, Gdynia
2008-10-25, ostatnia aktualizacja 2008-10-25 22:44

Trwa kryzys Arki. Piłkarze z Gdyni przegrali czwarty z rzędu mecz w ekstraklasie - tym razem u siebie z Polonią Bytom 1:3. Dwie bramki dla gości strzelił były piłkarz Arki Grzegorz Podstawek


Fot. Mieczysław Michalak / AG


- Nie grałem w tym meczu dla siebie, ale dla Polonii Bytom - podkreślał po spotkaniu Podstawek, który schodził z boiska przy oklaskach publiczności. - Mojej gry w Gdyni nie wspominam zbyt miło, dość szybko zostałem wyrzucony z drużyny, ale nie ma mowy o żadnej zemście.

Polonia zadała trzy ciosy na początku drugiej połowy. Zaczął właśnie Podstawek, który bramkę na 1:1 zdobył w momencie, kiedy piłkarze Arki byli jeszcze w szatni - przynajmniej myślami. Po kolejnych bramkach Podstawka i Tomasza Owczarka piłkarze Arki spuścili głowy w dół i niemal do końca meczu nie zdołali nawet poważniej zagrozić bramce Polonii. Dwie sytuacje - choć dalekie od idealnych - mieli dopiero w doliczonym czasie gry.

- To był dla nas przykry wieczór. Tylko pierwsza połowa była dobra. Strzeliliśmy bramkę z karnego, ale faul w polu karnym był po naszym przemyślanym ataku na obrońców. Wiedzieliśmy, że oni lubią rozgrywać piłkę przed swoim polem karnym i udało nam się ich skutecznie zaatakować. Potem mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, szkoda zwłaszcza tej Andersona. Przy 2:0 grałoby się łatwiej - analizował trener Arki Czesław Michnieiwcz. - Po przerwie już nie istnieliśmy. Straciliśmy bramkę po minucie gry w drugiej połowie. Akcja gości trwała zaledwie kilka sekund, było nas więcej w polu karnym, a mimo to padła bramka. Nie potrafiliśmy się po niej podnieść, zabrakło determinacji. Dużo było jej za to w zespole Polonii. Najlepiej obrazuje to sytuacja z Trzeciakiem. Po starciu z Nicińskim piłkarz Polonii znalazł się przy linii bocznej, a ja go pytam, co się stało. On mówi: mam wybite dwie jedynki, zęby. Ale mimo to grał i walczył do końca. A my po straconej bramce opuściliśmy głowy, przestaliśmy być zespołem. Starałem się pomóc, jak tylko mogłem, ale nic to nie dało.

Marek Motyka, trener Polonii: - Dla takich chwil warto żyć... Pierwsza połowa była fatalna. Obrońcy bawili się w profesorów przed polem karnym i to się zemściło. W przerwie musiałem więc powiedzieć parę ostrych słów i zawodnicy wzięli się do pracy. Wygraliśmy zasłużenie. Cieszę się, że wyszły nam dwie szarańcze przy rzutach rożnych. Często są one wyśmiewane, ale dają mi coraz więcej punktów.

Pomocnik Arki Krzysztof Przytuła uważa, że w Arce wcale nie ma kryzysu: - Przecież w pierwszej połowie graliśmy dobrze. Dopiero po przerwie nic nam nie wychodziło, to były dwa różne światy. Co się stało w drugiej połowie? Sam nie wiem... W obronie mieliśmy grać blisko siebie, a były duże luki. W ataku mieliśmy grać agresywnie i z determinacją, ale nic nam się wychodziło. Cały czas uważam jednak, że niedługo się przełamiemy, może już w najbliższym meczu z Polonią Warszawa.

Składy drużyn:

Arka: Witkowski - Sokołowski, Żuraw, Łabędzki (59. Nawrocik), Anderson - Ulanowski - Karwan (34. Wachowicz), Ława (56. Bułka), Przytuła, Pietroń - Niciński.

Polonia: Pesković - Hricko Ż , Owczarek Ż , Klepczyński , Komorowski - Trzeciak, Przybylski, Bazik, Jaromin (73. Sokolenko) - Podstawek (83. Dziółka), Zabłocki (86. Grzyb).

Sędzia: Artur Radziszewski (Warszawa).

Widzów: 7,5 tys.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów