Hubert Jaromin: Kiedyś zachowywałem się jak błazen

Rozmawiał Maciej Blaut
2008-10-22, ostatnia aktualizacja 2008-10-22 10:14

Letni transfer 29-letniego pomocnika z GKS-u Katowice do Polonii Bytom uznano za wielką niespodziankę. Z "Gieksy" Jaromina wyrzucili, bo psuł atmosferę w szatni. Polonia zaryzykowała, przyjęła go pod swoje skrzydła i teraz triumfuje, bo piłkarze gra w jej barwach bardzo dobrze.

Hubert Jaromin w koszulce Polonii Bytom
Fot. Przemek Jendroska / AG
Hubert Jaromin w koszulce Polonii Bytom
W ubiegłym sezonie Jaromin zdobył dziesięć goli dla GKS-u, zostając najlepszym strzelcem zespołu. Dobre statystyki indywidualne nie uratowały go. Katowiccy działacze postanowili nie przedłużać z nim kończącego się 30 czerwca kontaktu. Gdyby teraz mógł powrócić do składu ostatniej w I-ligowej tabeli "Gieksy", to pewnie zostałby potraktowany jak zbawca. Nowy klub Jaromina - Polonia Bytom - ani myśli oddawać zawodnika, który okazał się istotnym wzmocnieniem.

Maciej Blaut: Jak Pan ocenia obecną sytuację GKS-u?

Hubert Jaromin: Żal mi chłopaków. Wciąż kibicuję GKS-owi i życzę temu klubowi jak najlepiej. Mają dobry skład, ale to nie zawsze idzie w parze z wynikami. Liczę, że wygrają najbliższe trzy mecze, które grają na Bukowej, i poprawią swoją sytuację.

Dlaczego katowiczanie grają tak słabo?

- Były trener GKS-u Wojciech Osyra chyba za bardzo uwierzył w swoje umiejętności. Gdy grałem jeszcze w GKS-ie, były problemy z odpowiednimi treningami i taktyką. Od kolegów wiem, że zostały także popełnione błędy w okresie przygotowawczym do sezonu.

Chciał Pan zostać w Katowicach?

- Tak, ale zarząd i trener nie widzieli mnie w składzie. Powiedzieli mi tylko tyle, że nie zadecydowały o tym względy sportowe. Mam do nich żal tylko o to, że stało się to późno, już po rozpoczęciu okresu przygotowawczego. Na szczęście pojawiło się kilka ofert. Wybrałem tę z Polonii Bytom, bo chciałem zagrać w ekstraklasie. Wiele słyszy się o bytomskim klubie, że jest tu źle, ale ja zapewniam, że wszystko jest poukładane pod względem organizacyjnym, finansowym i sportowym.

Działacze GKS-u mieli jednak poważny argument. Podobno pobił się Pan z kolegą z zespołu.

- Była scysja z Grzegorzem Górskim po jednym z meczów. Zagraliśmy słabo, atmosfera była nerwowa i tak od słowa do słowa doszło do małej szamotaniny. Nic złego Grzesiowi jednak nie zrobiłem. Zresztą już sobie wszystko wyjaśniliśmy i nasze relacje są teraz poprawne.

GKS jest jeszcze Panu winien jakieś pieniądze?

- Tak, mają wobec mnie długi. Bardzo nie chciałbym tego robić, ale jeśli będzie taka potrzeba, to zwrócę się o pomoc do PZPN-u. Wcześniej na pewno spróbuję się dogadać z działaczami.

Kiedyś zamiast skupiać się na grze, krzyczał Pan na kolegów i wymachiwał rękami.

- Proszę zrozumieć, że w GKS-ie bardzo zależało mi na jak najlepszych wynikach. Gdy graliśmy słabo, próbowałem wstrząsnąć chłopakami. Stąd moje okrzyki i wymachiwanie rękami. Teraz wiem, że robiłem z siebie błazna, to było zupełnie niepotrzebne.

W Polonii takie zachowanie już się Panu nie przytrafia.

- Krzyczałem na kolegów, gdy wiedziałem, że są ode mnie słabsi. W Polonii aż takich różnic w umiejętnościach między piłkarzami nie ma. Przecież nie będę na kogoś krzyczał, wiedząc, że jestem od niego słabszy.

Szatnia Polonii słynie z dobrej atmosfery. Rzeczywiście taka jest?

- Dawniej nie bardzo chciałem w to uwierzyć, ale w mojej drużynie rzeczywiście nie ma konfliktów i podziałów. Siedzimy sobie w naszej kanciapce, popijamy kawkę i jest bardzo miło. Dobrym duchem zespołu jest kapitan Jacek Trzeciak. Jak pojawia się jakiś problem, to potrafi spokojnie, nie po chamsku, wszystko wyjaśnić i wytłumaczyć. Wszystko ułożyło się, jak chciałem, jestem bardzo zadowolony. Już czuję się polonistą.

Piotr Piekarczyk dyrektor GKS-u Katowice

Decyzję o rozstaniu z Hubertem Jarominem podjął były trener w naszym klubie Wojciech Osyra. To szkoleniowcy decydują u nas o tym, z jakimi zawodnikami chcą pracować. Uważam, że nie wypada komentować mi decyzji trenera Osyry.

Wojciech Osyra były trener GKS-u Katowice

Gdyby "Gieksie" dobrze ostatnio szło i nie zajmowałaby ostatniego miejsca w tabeli, to na pewno nikt nie poruszałby tematu Huberta Jaromina. A tak to szuka się dziury w całym... Prawda jest taka, że latem - po rozmowach w klubie - doszliśmy do wniosku, że nadszedł czas, aby przewietrzyć szatnię GKS-u. Stąd decyzja o nieprzedłużaniu umowy z Jarominem. Czy były także powody pozasportowe? Było, minęło... nie chcę do tego wracać. W każdym razie nie jestem zaskoczony tym, że ten zawodnik zdołał teraz przebić się do składu drużyny występującej w ekstraklasie. Jaromin to po prostu dobry piłkarz. Zmiana środowiska też korzystnie wpłynęła na jego formę.

Jacek Trzeciak kapitan Polonii Bytom

Do tej pory w sprawie Huberta nie trzeba było interweniować (śmiech). Hubert rzeczywiście ma temperament, ale pokazuje go tylko na boisku. Wydaje mi się, że bardzo fajnie wkomponował się w naszą bytomską atmosferę. Trener też jest z niego zadowolony. Bójka w szatni? U nas to się nie zdarzyło i nie zdarzy. Polonia to grupa zgranych ludzi.

Cezariusz Zając dyrektor Polonii Bytom

Ściągnięcie Huberta Jaromina do Polonii to był mój pomysł. Musiałem do niego przekonać kilku członków zarządu, bo nie wszyscy byli pewni, czy to dobry pomysł. O zawodniku krążyły przecież różne nieprzychylne opinie. Na razie z postawy Huberta na boisku i poza nim jesteśmy bardzo zadowoleni.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów