We wtorek obie drużyny spotkały się w Pucharze Polski - wygrał Lech, ale męczył się aż do 92 minuty. Dopiero wtedy Ivan Djurdjević strzelił gola. W zimny, piątkowy wieczór zapowiadało się na jeszcze większe męki faworyzowanego "Kolejorza". Już w 9. min Odra przeprowadziła szybką akcję. Prawą stroną boiska pomknął Arkadiusz Aleksander, strzelił mocno, ale debiutujący w polskiej ekstraklasie chorwacki bramkarz Lecha Ivan Turina z najwyższym trudem odbił piłkę. Jego trud był daremny - obrońcy Lecha pozostawili Macieja Korzyma zupełnie niepilnowanego i napastnik Odry głową wbił piłkę do bramki.
Odra prowadziła i ukontentowana tym prowadzeniem cofnęła się do głębokiej obrony. A Lech się męczył. Jego piłkarze wymieniali dziesiątki podań, ale nie dochodzili do dobrych sytuacji bramkowych. Wyrównanie padło po stałym fragmencie gry. Piłkę z rzutu rożnego wrzucał Ivan Djurdjević, skoczyli do niej Manuel Arboleda i Jakub Wilk. Ten drugi trącił ją ostatni i strzelił gola.
W przerwie trener Odry Janusz Białek dokonał dwóch zmian - zdjął z boiska m.in. kapitana zespołu Jana Wosia. Franciszek Smuda też szybko dokonał roszady. Przeziębionego Rafała Murawskiego zastąpił Robert Lewandowski. Jednak wtedy Lech już prowadził. Niesamowitego gola strzelił Semir Stilić - Bośniak przespacerował z piłką przez całe pole karne, atakowało go czterech rywali, ale i tak piłkarz Lecha zdołał strzelić. Lekko, technicznie, tuż przy słupku. Adam Stachowiak był bez szans.
Gospodarze poszli za ciosem. Atakowali z pasją, chcieli zapewnić sobie zwycięstwo. Wynik ustalił w 56. min Robert Lewandowski - strzelił z narożnika pola karnego, piłka otarła się jeszcze od nogi Dariusza Dudka i myląc Stachowiaka wpadła do bramki.
Odra grała ambitnie, walczyła, ale w piątek nie było ją na wiele stać. A Lech mógł strzelić kolejne gole - najlepszą sytuację zmarnował Hernan Rengifo.
Po porażce w Chorzowie i remisie ze Śląskiem Wrocław na własnym stadionie, wydawało się że Lecha dopadł kryzys. Na szczęście przed pucharowym meczem z AS Nancy pojawiła się nadzieja na dobrą grę w czwartek. I na zwycięstwo z Francuzami.
Powiedzieli po meczu:
Franciszek Smuda, trener LechaOdra odkąd gra w lidze, jest niewygodnym przeciwnikiem. Ciężko gra się z nią Legii czy Wiśle. I nam też. Po stracie gola doznaliśmy lekkiego szoku i dopiero po wyrównaniu zagraliśmy taki mecz, jak powinniśmy grać zawsze. Graliśmy szybko, agresywnie, z pierwszej piłki. I wtedy jesteśmy groźni.
Już jesteśmy mistrzem Wielkopolski. Ale po tym meczu pokazaliśmy, że ciągle mamy szansę na mistrza Polski.
Janusz Białek, trener OdryMieliśmy dobry początek. Strzeliliśmy bramkę i wydawało się że jest to chwila w której możemy pomyśleć o niespodziance. Po stracie gola na 1:1 zobaczyłem, że w zespole coś pęka. A Lech przyspieszył, a my nie potrafiliśmy temu zapobiec. Po przerwie wydawało mi się, że dwóch nowych zawodników da świeżą krew zespołowi. A tu taka niezrozumiała sytuacja - Stilić przejechał przez czterech naszych w polu karnym! Zagraliśmy w Poznaniu na tyle, na ile było nas stać. Podróże? [Odra po wtorkowym meczu pucharowym nie została w Wielkopolsce, tylko wróciła na Śląsk - przyp.red.] Nie pomogło nam to w przygotowaniu do meczu. Ale nie odważę się powiedzieć, że porażka wynikała z podróżowania.