Odra w tym sezonie ligowym była postrachem rywali na własnym boisku - wygrała wszystkie trzy mecze tracąc tylko jedną bramkę. Bełchatowianie oczywiście o tym wiedzieli i w pierwszej połowie sprawiali wrażenie grających bardzo ostrożnie. Tym niemiej to podopieczni trenera Pawła Janasa - częściej mający piłkę - powinni schodzić na przerwę prowadząc, gdyby w 37. minucie Carlo Costly zamiast w poprzeczkę trafił do siatki mając przed sobą tylko Adama Stachowiaka. To była jedyna ciekawa sytuacja podbramkowa pierwszych 45. minut spotkania.
Pięć minut po przerwie napastnik z Hondurasu nie mógł już spudłować. Dawid Nowak przerzucił piłkę nad Stachowiakiem, obrońcy Odry "przysnęli" i Costly był przed pustą bramką. Trener gospodarzy szybko zrobił dwie zmiany ale nadal groźniejsi byli goście, wykorzystujący bardzo słabą dyspozycję obrońców Odry. W 71. minucie Costly zmarnował sytuację sam na sam z wodzisławskim bramkarzem, a kwadrans przed końcem spotkania znów był, po centrze Nowaka, sam niemal na linii bramkowej, co musiało skończyć się drugim golem. Wodzisławianie mogli jeszcze w końcówce stracić przynajmniej jedną bramkę, gdyby Costly był w lepszej dyspozcyji. Bramkarz gości nie miał praktycznie nic do roboty przez cały mecz, toteż GKS pewnie wygrał.
Po meczu powiedzieli:
trener GKS Paweł Janas: Mogę być z występu mojego zespołu zadowolony, w końcu w tym sezonie ligowym nikt jeszcze w Wodzisławiu nie wygrał. Z meczu na mecz poprawiamy skuteczność i widać to było także w przypadku Costlego - miał dzisiaj pięć sytuacji, z których zdobył dwa gole.
szkoleniowiec Odry Janusz Białek: Zagraliśmy dziś słaby mecz. Nie mogę powiedzieć, że nic nam nie wychodziło, ale z pewnością niewiele. Po stracie pierwszego gola nie mieliśmy pomysłu na grę, czego efektem był brak sytuacji pod bramą gości.