Oby wrócili "Rycerze Wiosny"

Jerzy Walczyk
2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 11:52

Liczenie na słabość Górnika, Cracovii, Odry, Piasta i Polonii chyba nie ma sensu. Działacze z al. Unii muszą wzmocnić zespół. Tylko wtedy będzie nadzieja, że znów zobaczymy "Rycerzy Wiosny"

17. kolejka. ŁKS - Lechia 2:1
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
17. kolejka. ŁKS - Lechia 2:1
ŁKS szuka piłkarzy w niższych ligach »

Przed startem rozgrywek z drużyny odeszli podstawowi piłkarze, ale Daniel Goszczyński, właściciel klubu, twierdził, że wreszcie pozbył się "kopaczy", w ich miejsce zatrudniając piłkarzy z prawdziwego zdarzenia. Wtórował mu Tomasz Kłos, nowy menedżer, który na każdym kroku chwalił się swoją polityką transferową. Czas pokazał, że obaj nie mieli racji - runda jesienna była w wykonaniu piłkarzy z al. Unii bardzo słaba, chociaż dzięki wygranej w ostatniej kolejce z Lechią Gdańsk, udało im się uciec ze strefy spadkowej. Ełkaesiacy zakończyli rundę na 13. miejscu w tabeli.

Dobrym, chociaż dla trenera Marka Chojnackiego na pewno przykrym, posunięciem było jego urlopowanie na trzy kolejki przed zakończeniem rundy jesiennej. Jego następca Grzegorz Wesołowski zdobył z drużyną sześć punktów. Wcześniej, pod wodzą Chojnackiego, zespół wywalczył tylko o cztery oczka więcej w 14 meczach.

ŁKS jest nad strefą spadkową, ale ma tylko dwa punkty przewagi nad 15. w tabeli Cracovią. A to oznacza, że piłkarze z al. Unii będą musieli walczyć o utrzymanie. Bardzo ważne będą dwa pierwsze mecze, w których ŁKS zmierzy się z Odrą Wodzisław i właśnie z Cracovią. - Te spotkania mogą mieć kolosalne znaczenie dla końcowego układu tabeli - uważa Wesołowski i trudno się z nim nie zgodzić, skoro i Cracovia, i Odra też walczą o uniknięcie spadku.

W poprzednim sezonie było jeszcze gorzej, ale o dziwo... lepiej. Po 17 meczach ełkaesiacy mieli zaledwie 11 pkt, ale wiadomo było, że ekstraklasę za korupcję opuści Zagłębie Sosnowiec. Z ligi bezpośrednio spadała więc tylko jedna drużyna. Nie był nią ŁKS, głównie dzięki znakomitej formie na wiosnę. Ale wtedy w drużynie grali m.in. Sebastian Mila, Łukasz Madej, Robert Szczot i Ensar Arifović, a o defensywę dbał duet Kłos-Marcin Adamski. Dziś w zespole jest tylko ten ostatni.

Jesienią ŁKS był dostarczycielem punktów - przegrał aż dziewięć spotkań i zremisował cztery. Piłkarze z al. Unii zdobyli ledwie 11 goli - mniej tylko gracze Cracovii, Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Stracili za to aż 24 bramki - więcej tylko piłkarze Lechii Gdańsk i Polonii Bytom. Widać więc, że ani defensywa, ani ofensywa łodzian nie spisywała się najlepiej.

Nietrafione okazały się transfery. Dejan Ognjanović i Adam Marciniak popełniali za dużo błędów, które kończyły się stratą goli. Paweł Drumlak, Wahan Geworgyan i Adam Czerkas potrzebowali dużo czasu na aklimatyzację i wkomponowanie się do drużyny. Ten ostatni zdobył jesienią tylko dwa gole, oba na koniec rundy.

W ŁKS nie było też lidera drużyny, choćby takiego jak Sebastian Mila w poprzednim sezonie i Tomasz Hajto jeszcze wcześniej. Starał się nim być Marcin Adamski, który czasem próbował wstrząsnąć zespołem, ale nie zawsze przynosiło to zamierzony efekt. Były więc narzekania na pracę sędziego (mecz ze Śląskiem Wrocław), pecha (z Polonią Warszawa) i plagę kontuzji. Piłkarze nie potrafili uderzyć się w pierś i wziąć do pracy. Trochę zabrakło im charakteru, bo tylko w dwóch meczach (i to dopiero na koniec rundy), potrafili odrobić bramkową stratę. Wcześniej byli bezradni i sprawiali wrażenie pogodzonych z porażkami.

Wesołowski piłkarsko drużyny nie odmienił, bo w ciągu trzech tygodni nie da się tego zrobić, ale postęp był jednak widoczny. I nie chodzi tylko o te sześć punktów, tylko o postawę ełkaesiaków. Miło było popatrzeć, jak ambitnie walczyli z Lechią. Kibice w końcu mieli chociaż trochę radości z ich postawy.

W czwartek wieczorem zarząd klubu z al. Unii zdecydował, że Wesołowski poprowadzi drużynę także wiosną (Chojnacki będzie trenował zespół w Młodej Ekstraklasie). Czy utrzyma ŁKS? Szkoleniowiec ma mały staż w ekstraklasie, ale prawda jest taka, że tylko z tymi piłkarzami wygrywać nie będzie żaden trener. Liczenie na słabość Górnika, Cracovii, Odry, Piasta i Polonii Bytom chyba nie ma sensu. Działacze muszą wzmocnić zespół. Tylko wtedy będzie nadzieja, że znów zobaczymy "Rycerzy Wiosny". W innym przypadku ŁKS z ekstraklasy spadnie, a wrócić do niej będzie bardzo trudno.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów