Chojnacki przeżywa chyba najgorszy okres w dotychczasowej karierze trenerskiej. Pod jego wodzą zespół z al. Unii z szesnastu ligowych i pucharowych meczów wygrał zaledwie trzy. W ekstraklasie zdobyła komplet punktów tylko w spotkaniach z PGE GKS Bełchatów i Jagiellonią Białystok.
Trzecie zwycięstwo ŁKS dołożył w Pucharze Polski z pierwszoligowym Motorem Lublin. We wtorek łodzianie przegrali po raz jedenasty tej jesieni, tym razem z Cracovią (0:3), właśnie w pucharowych rozgrywkach.
W klubie z al. Unii nikt z działaczy nie mówi jednak wprost, że pozycja Chojnackiego jest zagrożona. Tym bardziej że już w piątek ŁKS czeka kolejny ligowy mecz, tym razem ze Śląskiem Wrocław. - Mamy zdecydowanie słabszy skład niż rok temu, ale na koniec roku na pewno możemy mieć na koncie więcej punktów niż wtedy - uważa szkoleniowiec. - Widać więc wyraźny postęp.
Liczby niejako to potwierdzają. W poprzednim rozgrywkach po piętnastu meczach ełkaesiacy mieli osiem punktów. Teraz, po dziesięciu kolejkach, mają identyczny dorobek. A do końca rundy jesiennej pozostało przecież jeszcze pięć kolejek. Dwa mecze ŁKS rozegra u siebie: w piątek ze Śląskiem i 15 listopada z Ruchem Chorzów. Na wyjazdach zmierzą się za to z Wisłą Kraków, Lechią Gdańsk i Polonią Bytom. Teoretycznie mogą więc zdobyć 15 pkt. Sam Chojnacki mówi jednak, że jest to właściwie nierealne, zważywszy na umiejętności piłkarzy łódzkiej drużyny, a także kontuzje podstawowych graczy.
Ale Juliusz Kruszankin, dyrektor sportowy ŁKS, uważa, że nawet z taką kadrą zespół powinien mieć więcej punktów, niż ma obecnie. - Wystarczy tylko lepiej umotywować zespół - wypalił w jednym z wywiadów telewizyjnych.
Coraz chętniej Chojnackiego krytykują też piłkarze. Jeden z nich skarży się, że szkoleniowiec niezbyt chętnie z nimi rozmawia. - Moja najdłuższa rozmowa z trenerem polegała na tym, że zapytał się, czy coś mnie boli - opowiada jeden z ełkaesiaków. Z kolei Adam Czerkas nie ukrywa, że drużyna powinna częściej występować w ustawieniu z dwoma napastnikami. - Wtedy jest większa szansa na stworzenie dobrych sytuacji do zdobycia goli - argumentuje.
Chojnacki chce dalej prowadzić drużynę. - Mogę zrezygnować w każdej chwili, ale zapewniam, że bardzo zależy mi na utrzymaniu ŁKS w ekstraklasie. Jestem pewien, że nawet bardziej od pozostałych ludzi związanych z klubem - mówi.
Jego kontrakt wygasa w czerwcu. Kruszankin uważa, że Chojnacki nadal powinien poprowadzić zespół, a na ocenę jego pracy przyjdzie czas w przerwie zimowej. - Trener Chojnacki najbardziej potrzebuje teraz spokoju - mówi dyrektor sportowy ŁKS.