Na bycie nowym szefem polskiej piłki ochotę mają cztery osoby: Boniek, Tomasz Jagodziński, Zdzisław Kręcina i Grzegorz Lato. Kto zostanie nowym prezesem PZPN, okaże się 30 października, bo właśnie na czwartek zaplanowano zjazd wyborczy. Głosować będzie 116 delegatów. To przedstawiciele okręgowych związków piłkarskich, klubów ekstraklasy i pierwszej ligi, a także futsalu, piłkarstwa kobiecego, sędziów i trenerów.
Z naszego województwa na zjazd wyborczy do Warszawy wybiera się dziesięć osób. Pięć z nich to przedstawiciele Łódzkiego Okręgowego Związku Piłkarskiego: prezes Edward Potok, wiceprezesi Maciej Bukowiecki i Jan Grzelka, a także Ryszard Polak, sekretarz wydziału szkolenia, oraz członek zarządu Janusz Matusiak, formalnie delegat Wisły Płock na zjazd wyborczy.
ŁKS i PGE GKS Bełchatów, czyli kluby z ekstraklasy, mają po dwóch delegatów. Klub z al. Unii reprezentować będą Tomasz Kosiec (od niedawna członek zarządu PZPN) i Andrzej Pożarlik (dyrektor generalny ŁKS), a PGE GKS - Zdzisław Drobniewski (dyrektor sportowy) oraz sam Jagodziński. Widzew, czyli klub pierwszoligowy, ma tylko jednego delegata - Sylwestra Cacka.
W sumie nasze województwo ma dziesięć głosów. Komu przypadną? We wtorek siedmiu z naszych delegatów uczestniczyło w spotkaniu z Bońkiem. - Rzeczywiście rozmawialiśmy - przyznaje Potok. - Przed wyborami nie mogę jednak powiedzieć, na kogo zagłosuję, ale rzeczywiście trwają rozmowy, byśmy poparli jednego kandydata.
Z informacji "Gazety" wynika, że nie będzie to Jagodziński, ale właśnie Boniek. - Czy ŁKS może go poprzeć? Niewykluczone - przyznaje Pożarlik, delegat klubu z al. Unii. - Ma ciekawy i konkretny program. Zapowiada wprowadzenie młodych ludzi do związku. I na pewno dobrze by było, gdyby delegaci z Łodzi oddali swoje głosy na tego samego kandydata, m.in. po to, aby potem wejść do zarządu PZPN i zrobić coś dobrego dla łódzkiej piłki.
Pozostaje jeszcze pytanie, na kogo swój głos odda Cacek. Jedyny udziałowiec KS Widzew Łódź SA nie chce się na ten temat wypowiadać. Niedawno widzewscy działacze rekomendowali na fotel prezesa Janusza Jesionka (nie będzie kandydował) i Jagodzińskiego. Każdy klub mógł poprzeć po dwóch kandydatów. Każdy z nich musiał zebrać po piętnaście głosów, by w ogóle wystartować w wyborach. Jagodziński i Jesionek jako jedyni spełnili warunki Widzewa - podpisali klauzulę antykorupcyjną, a także wypełnili specjalną ankietę. Boniek spełnił tylko pierwszy warunek i stracił szansę na głos poparcia klubu z al. Piłsudskiego. Mało więc prawdopodobne, że teraz Cacek odda głos na Bońka. Chyba że ruszy go sumienie i jednak poprze najlepszego piłkarza w historii Widzewa i niedawnego udziałowca spółki.
Jagodziński może też oczywiście liczyć na... swój głos, bo na zjeździe reprezentować będzie PGE GKS. Zdzisław Drobniewski, drugi z delegatów klubu z Bełchatowa, może poprzeć kolegę, ale niewykluczone, że jednak postawi na Bońka. Wcześniej PGE GKS dał rekomendację im obu.