Borykająca się z problemami finansowymi sportowa spółka nie płaci za korzystanie z boisk na stadionie przy al. Unii. - Nie widząc szans na odzyskanie pieniędzy, oddaliśmy sprawę do sądu - informuje Dariusz Gałązka, dyrektor MOSiR. - Myślę, że z wyrokiem w ręku odzyskam pieniądze, choćby z opłat za transmisje telewizyjne - dodaje.
Co to oznacza dla spółki: piłkarze mogą stracić miejsce do trenowania oraz rozgrywania spotkań ligowych, a w najgorszym wypadku może zostać także zawieszona licencja na występy w ekstraklasie. Nieoficjalnie wiadomo, że szefowie ŁKS SSA chcą spłacić zadłużenie, przekazując 400 tys. zł., które klub z al. Unii otrzymał z budżetu miasta za promocję Łodzi poprzez sport.
To nie koniec problemów finansowych ŁKS, bo do piątku spółka ma czas, aby zapłacić za korzystanie z obiektów Energetyka. - Jeżeli nie dostanę pieniędzy, od wtorku piłkarze nie będą mogli trenować na naszym obiekcie na Zdrowiu - grzmi Gałązka. Chodzi o... 600 zł.
ŁKS SSA nie zamierza płacić, bo zdaniem jego działaczy koszty są za wysokie. - Liczymy na pomoc władz miasta, bo w przeciwnym razie drużyna piłkarska może nawet przestać istnieć - mówi Marek Madej, rzecznik prasowy klubu.