Lechia: Teraz najważniejsze są derby

Łukasz Pałucha
2008-10-02, ostatnia aktualizacja 2008-10-02 11:14

W piątek Lechia Gdańsk bezbramkowo zremisowała z byłym już liderem Polonią Warszawa. Oglądający mecz trener kadry Leo Beenhakker nie zapisał w notesie nazwiska żadnego piłkarza Lechii

Poziom meczu w Gdańsku na pewno nie zachwycił trenera Leo Beenhakkera.
Fot. Renata Dabrowska / AG
Poziom meczu w Gdańsku na pewno nie zachwycił trenera Leo Beenhakkera.
Remis był sprawiedliwym wynikiem, choć szczególnie na początku meczu gdańszczanie nie potrafili zatrzymać szybko grających gości. Wydawało się, że gole dla Polonii są tylko kwestią czasu, ale inwencja gości kończyła się po dojściu przed pole karne Lechii. - W początkowej fazie meczu Polonia grała dobrą piłkę, na którą nie mogliśmy znaleźć sposobu. Udało nam się jednak przetrwać napór. Zaczęliśmy się dłużej utrzymywać przy piłce, czym odebraliśmy atut Polonii - powiedział kapitan Lechii Karol Piątek, którego można nazwać bohaterem spotkania. Piątek dwa razy wybijał piłkę z linii bramkowej, ratując w ostatniej chwili swój zespół od utraty gola. Był też najbliższy strzelania gola dla biało-zielonych. Jego techniczny strzał z rzutu wolnego obronił jednak Sebastian Przyrowski.

- Co do tych wybić z linii bramkowej, to nie ma co ze mnie robić bohatera. Bo niby dlaczego - że dwa razy ktoś we mnie piłką trafił - śmiał się Piątek. - Jeśli chodzi o rzut wolny, to cały czas pracuję nad tym elementem i mam nadzieję, że wkrótce będą z tego efekty bramkowe - dodał kapitan Lechii.

Poza Piątkiem trudno kogoś w Lechii wyróżnić. Pewnie dlatego nie chciał tego zrobić obecny w piątek na Traugutta selekcjoner reprezentacji Beenhakker.

- Przyglądam się wszystkim polskim piłkarzom - powiedział enigmatycznie Beenhakker, który został owacyjnie powitany przez gdańskich kibiców.

- Selekcjoner przyjechał przyglądać się głównie zawodnikom, którzy już byli powoływani, czyli np. Radosławowi Majewskiemu, z którym po meczu zamienił kilka słów - tłumaczy były asystent Beenhakkera Bogusław Kaczmarek, który oglądał mecz razem z trenerem kadry. - Z innych piłkarzy podobał mu się Igor Kozioł, ale jest już raczej za późno, aby ten były gracz Lechii trafił do reprezentacji. A z obecnych lechistów? Lechia grała typowo na remis, więc trudno kogokolwiek wyróżnić - dodaje Kaczmarek.

A co z Hubertem Wołąkiewiczem, któremu wróży się reprezentacyjną karierę? Przeciwko Polonii Wołąkiewicz rozpoczął nerwowo, ale potem grał już pewnie. - Leo nic nie wspomniał o jego grze - mówi Kaczmarek.

Mecz z Polonią to już jednak historia. Teraz przy Traugutta myślą już tylko o piątkowych derbach z Arką.

- Jedziemy do Gdyni po wygraną. Na wyjazdach nam nie idzie, ale to najlepszy moment, żeby to zmienić - tłumaczy Piątek.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów