Genoa, kusi od pewnego czasu Roberta Lewandowskiego. Podobnie zresztą jak Borussia Dortmund i Blackburn Rovers. Piłkarz Lecha Poznań był m.in. na derbowym meczu Genoi z Sampdorią Genua. Poradziłby sobie w lidze włoskiej?
Zbigniew Boniek: W takim momentach zawsze powtarzam, że zawodnik prezentujący światową klasę poradzi sobie w każdej lidze.
Napastnik Lecha prezentuje taki poziom?
- Na pewno stać go na to, żeby zbliżyć się do światowej czołówki. Dlatego dziwi mnie, że jest przymierzany do europejskich średniaków. Moim zdaniem, Roberta stać na grę w lepszym zespole niż np. Genoa czy Blackburn. Oczywiście pamiętajmy przy tym o interesach np. menedżerów i działaczy. Czasami kierunek transferu jest sumą kilku czynników. Tak czy inaczej, bardzo lubię tego piłkarza i życzę mu podjęcia najlepszej dla siebie decyzji.
Na razie jednak Robert Lewandowski próbuje z Lechem zdetronizować Wisłę Kraków. W sobotę obie drużyny zagrają w meczu, który zadecyduje prawdopodobnie o mistrzostwie Polski. Kto jest faworytem?
- Oglądając ostatnie poczynania obu drużyn uważam, że sprawa wyniku jest absolutnie otwarta. Będą decydowały pojedyncze akcje i dyspozycja dnia. W Wiśle udało się "odbudować" niektórych zawodników, Henryk Kasperczak poukładał kilka ważnych spraw. Dzięki temu zespół wraca do dobrej dyspozycji, ale Lech... już od dawna ją prezentuje. W sumie wychodzi więc na remis.
Taki wynik będzie korzystyny dla Wisły.
- Zgadzam się. Pamiętajmy, że krakowianie przystąpią do meczu w lepszej sytuacji niż poznaniacy. Z mniejszą presją. W przypadku remisu utrzymają cztery punkty przewagi nad Lechem. To spora przewaga.
Śledził pan ostatnio wydarzenia z kraju, m.in. uroczystości żałobne po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem?
- Nie tylko śledziłem, ale zamierzałem również przylecieć do Polski, żeby uczestniczyć w pogrzebie Piotra Nurowskiego.