Zobacz stan murawy Lecha w ostatnim meczu » Boisko na stadionie Lecha to nie równiutki, zielony dywan, a brązowe grzęzawisko - to efekt długiej zimy i tego, że trawę na łapu-capu kładziono w grudniu, tuż przed nadejściem mrozów. Piłkarze Lecha w tym roku rozegrali na nim dwa mecze - oba w fatalnych warunkach. Zapadła więc decyzja, by trawę zerwać i położyć nową. W Wielką Sobotę podczas meczu z Legią Warszawa piłkarze zagrają w lepszych warunkach. Ale to nie koniec kłopotów z murawą na Bułgarskiej. Raczej początek.
Na potężnych stalowych konstrukcjach nad trybunami trwa właśnie rozciąganie membran, które wkrótce utworzą dach. Już teraz, gdy na swoim miejscu jest tylko kilka płacht membrany, widać, jak bardzo nowy dach będzie ograniczał dotarcie słońca do murawy. A bez światła trawa na stadionie nigdy nie będzie idealna.
- Gdy powstawał plan stadionu, mieliśmy dylemat: czy chcemy ładną, zieloną, soczystą trawę, czy odpowiednio zadaszony obiekt, który będzie miał swoją atmosferę - opowiada Michał Prymas, wiceprezes spółki Poznań Euro 2012, która buduje Stadion Miejski.
Stromo, czyli bez słońca By na stadionie łatwiej było o dobrą atmosferę, trybuny muszą być strome i zbudowane jak najbliżej boiska. To zaś powoduje, że dach wisi nad nimi na tyle wysoko, że nawet latem przez cały dzień boisko jest w cieniu. Na wielu wielkich europejskich stadionach nie ma tego problemu - stadion Realu Madryt ma dach częściowo przezroczysty, Camp Nou w Barcelonie jest zadaszone tylko w części, Stadion Olimpijski w Rzymie ma bieżnię i trybuny są odsunięte od murawy. Na trawę pada więc więcej słońca.
W Poznaniu powstaje stadion typowo piłkarski, bez bieżni. I dlatego nie ma szans, by murawa wegetowała w pełnym słońcu - podobnie zresztą jak na wielu innych nowoczesnych, europejskich stadionach - np. w Amsterdamie czy Gelsenkirchen. Wszędzie tam był taki sam problem, jaki wkrótce będzie w Poznaniu - trawa na boisku nie rośnie, gnije, nie robi się zielona albo niszczy się zbyt wcześnie.
- Na Zachodzie są trzy metody radzenia sobie w takich sytuacjach - twierdzi Grzegorz Szulczyński, prezes zarządu firmy Greenboss, która kładła murawę na poznańskim stadionie. - Pierwsza metoda to murawa wysuwana poza stadion, gdzie trawa dochodzi do siebie po meczach [tak jest w Gelsenkirchen - przyp. red.]. Druga to zakup lamp, które doświetlają boisko. Trzecia zaś polega na częstej wymianie murawy. Np. organizowaniu raz na rok koncertu i pokrywanie z wpływów z niego kosztów wymiany boiska, które po takim koncercie do niczego się już nie nadaje [tak robi się w Amsterdamie - przyp. red.].
- Zamontowanie systemu do wywożenia trawy było za drogie - tłumaczy Prymas. Zostają więc dwa wyjścia. Oba też są kosztowne. - Zakup systemu doświetlania boiska kosztuje 250-300 tys. euro, na dodatek system ten jest drogi w eksploatacji. Koszty prądu są kolosalne - mówi Szulczyński. - Można zrezygnować ze sztucznego doświetlania, ale wtedy konieczna może być wymiana murawy dwa razy w roku - mówi Maciej Mielęcki, wicedyrektor POSiR. Jedna taka operacja to wydatek ok. 400 tys. zł. - Nasz stadion to nowy obiekt, trudno na razie powiedzieć, które wyjście będzie lepsze. Nowy operator stadionu będzie miał z tą trawą niezłą zabawę - dodaje Mielęcki. Bo właśnie nowego operatora stadionu - którego miasto jeszcze nie wyłoniło - obciążą koszty jego utrzymania. A to zmniejszy oczekiwany przez miasto zysk z działalności obiektu.
Nie słońce, lecz przeciąg Wicedyrektor POSiR zapewnia, że miasto od dawna zna "problem trawy". - Już wcześniej były robione symulacje zacienienia i wiemy, że nie zawsze boisko będzie odpowiednio nasłonecznione. Po trzech-czterech meczach stan trawy będzie się pogarszał - uważa Mielęcki. By choć w części temu zapobiec, w konstrukcji dachu nad drugą trybuną jest uchylany fragment, dzięki któremu choć trochę słońca dotrze na boisko.
Mielęcki zapewnia, że oprócz słońca poznańska murawa będzie miała wszystko, czego potrzebuje, by rosnąć. - Wody nie zabraknie, powietrza też nie. W narożnikach stadionu są wjazdy. Na dodatek między dachem czwartej trybuny, a resztą zadaszenia jest 15-metrowa szczelina. Dzięki temu, na stadionie jest przeciąg. Dlatego mamy pewność, że trawa nie będzie gniła - mówi Mielęcki. Potwierdza to także Szulczyński.
Podczas meczów Euro 2012 murawa będzie w doskonałym stanie. - Tuż przed mistrzostwami na Bułgarskiej zostanie położona taka sama trawa, jak na innych stadionach, na których będzie się odbywał turniej - twierdzi Mielęcki.