Gąbka na głowie nie daje przewagi

Piotr Leśniowski
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 17:03

Marcin Kikut byłby naturalnym zastępcą Grzegorza Wojtkowiaka lub Sławomira Peszki, którzy nie mogą zagrać z Jagiellonią Białystok. Na razie walczy o powrót na boisko


Fot. Łukasz Cynalewski / Agancja
ZOBACZ TAKŻE
- Z moim zdrowiem wszystko jest już super. Od trzech-czterech tygodni trenuję już na pełnych obrotach - mówi Marcin Kikut, ale na boisku nie rozstaje się ze specjalnym ochraniaczem głowy. To pamiątka po grudniowym wypadku - piłkarz spadł ze schodów i rozbił sobie głowę.

- To była poważna kontuzja: złamanie kości czaszkowej z obrzękiem mózgu - wspomina lekarz Lecha Tomasz Piontek. Sztab medyczny "Kolejorza" walczy teraz o to, by Kikut mógł znów zagrać w piłkę. A do gry się pali. - Może usiadłbym na ławce rezerwowych w meczu przeciwko Jagiellonii - zastanawia się zawodnik, gdy pytamy go, czy mógłby zająć miejsce na prawej stronie obrony lub pomocy. Oba są wolne, po tym jak kartki w Bełchatowie dostali Grzegorz Wojtkowiak i Sławomir Peszko.

Trener Jacek Zieliński stanowczo wyklucza takie rozwiązanie. - Przecież Marcin od prawie pół roku nie zagrał meczu, trenuje dopiero od półtora miesiąca. Nie jest przygotowany do gry - mówi szkoleniowiec i dodaje: - Na razie to nie ma nawet zgody lekarzy na rozgrywanie spotkań. W tej sytuacji rokowania dotyczące tego, kiedy wróci do składu, są trudne. Nie przesadzajmy, kontuzja była zbyt ciężka.

Sam Kikut liczył, że uda mu się zagrać już we wczorajszym meczu Młodej Ekstraklasy "Kolejorza". Lech walczył o zgodę dla niego już w minionym tygodniu, ale nie zdążył. - Sprawa jest w trakcie załatwiania - mówi doktor Piontek. - Jest precedensowa, bo nikt dotychczas nie grał w polu z taką ochroną głowy - przyznaje. Najbardziej znany przypadek noszenia ochrony głowy, to Petr Czech w bramce Chelsea Londyn.

Zgodę na grę Kikuta w kasku na głowie ma wydać komisja lekarska przy Polskim Związku Piłki Nożnej. - Komisja się zgodzi, to tylko kwestia czasu, myślę, że paru najbliższych dni. Zostały już tylko sprawy proceduralne - twierdzi Piontek.

Zdaniem Kikuta, zanim lekarze wybrani przez PZPN pozwolą mu wrócić na boisko z ochroną głowy, chcą wiedzieć, czy ten dodatek nie będzie mu pomagał w grze. - On nie daje żadnej przewagi - podkreśla piłkarz. - Nawet trochę mnie ogranicza, bo po uderzeniu piłki głową, strzał jest lżejszy, bo kask amortyzuje zagranie. To zresztą nawet nie jest kask, to bardziej ochrona z czegoś w rodzaju gąbki. Noszenie jej daje mi komfort, nie boję się uderzać piłki głową. Bez tego ryzyko byłoby większe.

Wiadomo już, że Kikut nie będzie skazany na grę w gąbce na głowie do końca kariery. - Będzie nosił ochronę tylko w tej rundzie. Potem będzie już grał normalnie - uważa lekarz Lecha.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy