Eldorado w Poznaniu »Zostawił jednak uchyloną furtkę dla jednego zawodnika - Miodraga Stosicia. W tym tygodniu będzie wiadomo, czy serbski obrońca Vojvodiny Nowy Sad może trafić do Kolejorza jeszcze tej zimy. Trzeba za niego zapłacić 150 tysięcy euro.
Jestem zadowolony z zakupów, jakie zostały zrobione - mówi trener Franciszek Smuda.
Chce on jednak maksymalnie wykorzystać trwające wciąż okienko transferowe. Dostał niedawno od jednego z menedżerów propozycję zatrudnienia właśnie Stosicia i bardzo zależy mu, żeby uznawany za najlepszego obrońcę ligi serbskiej zawodnik trafił do jego drużyny. Powód? Ma pomysł, żeby w rundzie wiosennej przestawić do środka defensywy Grzegorza Wojtkowiaka.
- Kiedyś z konieczności postawiłem go w tym miejscu boiska i sprawdził się. On jest niesamowicie skoczny, właściwie nie przegrywa pojedynków główkowych - chwali swojego podopiecznego szkoleniowiec.
Jeśli wypali ten pomysł, to wówczas Stosić mógłby być idealnym kandydatem na prawą stronę defensywy. Rywalizowałby o miejsce w składzie z wracającym po półrocznej kontuzji Marcinem Kikutem.
Sęk w tym, że Franz musi przekonać swoich szefów. O zakupach w Lechu decyduje tzw. komitet transferowy. W jego skład oprócz Smudy wchodzą: właściciel klubu Jacek Rutkowski, prezes Kadziński, dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk i szef skautów Andrzej Czyżniewski. Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu dojdzie do spotkania tej piątki. - Tak naprawdę jest opcja zaproszenia Stosicia na lutowe zgrupowanie, na które zespół wyjedzie do Turcji. Musimy jednak podyskutować, czy w ogóle warto brać Stosicia. Trener Smuda musi nas przekonać argumentami - tłumaczy Kadziński.