Ktoś z Lecha nie zagra w Pucharze UEFA...

Piotr Leśniowski
2009-01-08, ostatnia aktualizacja 2009-01-08 18:14

Nie wszyscy nowi piłkarze Lecha Poznań zagrają w Pucharze UEFA. - Aby zatwierdzić któregoś z nowych graczy, kogoś z listy będziemy musieli zdjąć - mówi kierownik Lecha Łukasz Mowlik. Czy padnie na klubowe legendy - Piotra Reissa lub Bartosza Bosackiego?


Fot. Andrzej Monczak / AG
"Kolejorz" kupił tej zimy czterech nowych zawodników: bramkarza Jasmin Burića, pomocników Fenana Salćinovića i Gordana Golika oraz napastnika Harisa Handżicia. Wiadomo, że nie wszyscy zagrają wiosną w Pucharze UEFA. Choćby dlatego, że Salcinović ma zostać natychmiast wypożyczony do klubu Sandefjord Fotball, który właśnie awansował do norweskiej ekstraklasy. Co z pozostałą trójką? Zgłoszenie do Pucharu UEFA Burića raczej nie będzie sprawą pilną. Zdaniem trenera Franciszka Smudy młody Bośniak jest póki co "bramkarzem numer trzy" w Lechu i raczej nie ma co marnować na niego miejsca na liście zgłoszeniowej. Tym bardziej że te miejsca są niezwykle cenne.

Lech zgłosił do europejskich rozgrywek 25 zawodników, z czego pięciu na tzw. liście B. Są na niej nazwiska młodych wychowanków klubu, którzy raczej nie mają szans na grę w Europie: Dawida Kręta, Jacka Kadzińskiego, Łukasza Białożyta, Mateusza Machaja i Macieja Kononowicza. Pozostaje 20 piłkarzy. Zgodnie z przepisami, do 1 lutego Lech może wymienić nawet trzech z nich. Będzie musiał to zrobić, jeśli będzie chciał wystawić do gry Golika i Handżicia. Smuda mówi o nich, że nie są gorsi od Semira Stilića i Roberta Lewandowskiego. - Na razie nie powiem, kogo zgłosimy do pucharów, a kogo skreślimy z listy - podkreśla Smuda. - Jest za wcześnie. Będziemy mieli ponad dwa tygodnie przygotowań na to, by podjąć decyzję - dodaje trener "Kolejorza". Zaznacza jednak: - Podstawowa jedenastka, czyli ta, która grała w Rotterdamie, raczej się nie zmieni. Jeśli chodzi o zmiany, to możemy rozmawiać tylko o nazwiskach rezerwowych.

Smuda nie może też skreślić wychowanków klubu, gdyż w ich miejsce musieliby wskoczyć inni wychowankowie. Do pucharów zgłoszonych jest trzech: Grzegorz Wojtkowiak, Dawid Kucharski i Marcin Kikut. - Dla UEFA liczą się wychowankowie Amiki Wronki, a nie dawnego Lecha, dlatego nie możemy do tego grona zaliczyć Jakuba Wilka - mówi Mowlik.

Należy raczej wykluczyć, by poznański klub zdecydował się usunąć z listy Tomasza Bandrowskiego i Dimitrije Injaca. Grono zagrożonych skreśleniem się więc zawęża i można przypuszczać, że grozi ono tylko trójce piłkarzy. Luis Henriquez stracił z powodu kontuzji kawał rundy jesiennej i nie wiadomo, czy odzyska formę na połowę lutego, gdy Lechowi przyjdzie grać z Udinese. Dwaj pozostali to piłkarze, którzy jeszcze do niedawna byli symbolami "Kolejorza". Bartosz Bosacki popadł u Smudy w niełaskę, a Piotr Reiss grywa w pucharach tylko w końcówkach.

Jest jeszcze Anderson Cueto, który był zatwierdzony do gry w Pucharze UEFA, ale tylko w jego pierwszych rundach. Mowlik: - Żeby zgłosić do pucharów Ivana Turinę, musieliśmy zrezygnować z Cueto.

Dlatego młody Peruwiańczyk w rozgrywkach europejskich był tylko widzem. I nic nie wskazuje na to, by wiosną miałoby być inaczej. Tym bardziej że Cueto być może opuści Lecha. - Zastanawiamy się, co z nim zrobić - mówi Smuda i wyjaśnia: - Chodzi o to, że jest młody i musi grać jak najwięcej. Może go wypożyczymy.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów