Włoch sędzią meczu Feyenoord - Lech » "Kolejorz" debiutował w europejskich pucharach w 1978 r. Do tej pory miał w nich 23 rywali, ale żaden nie pochodził z Holandii. Najczęściej, bo trzy razy krzyżowały się drogi Lecha z rywalami z Hiszpanii (Athletic Bilbao 1983 r., FC Barcelona 1998 r., Deportivo La Coruna 2008 r.) i Rosji (Spartak Moskwa 1993 r., Terek Grozny 2004 r., CSKA Moskwa 2008 r.). Dwukrotnie lechici nadziewali się na przeciwnika z Niemiec (MSV Duisburg 1978 r. i Borussia Mönchengladbach 1985 r.), Francji (Olympique Marsylia 1990 r. i AS Nancy 2008 r.), Łotwy (Skonto Ryga 1992 r. i Metalurgs Lipawa 1999 r.) oraz Szwecji - w tym wypadku Lech dwukrotnie wpadał na IFK Göteborg w 1992 i 1999 r.
Kluby holenderskie dość często były za to losowane przez polskich rywali. Z Feyenoordem Rotterdam pojedynkowały się dotąd:
- Legia Warszawa w sezonie 1969/1970 (0:0, 0:2)
- Gwardia Warszawa w sezonie 1973/1974 (1:0, 1:3)
- Ruch Chorzów w tym samym sezonie 1973/1974 (1:1, 1:3 po dogrywce)
- Szombierki Bytom w sezonie 1981/1982 (1:1, 0:2)
- Wisła Kraków w sezonie 2006/2007 (1:3)
Pamiętne są zwłaszcza pojedynki: pierwszy i ostatni. Legia Warszawa trafiła bowiem na wielki Feyenoord z sezonu 1969/1970, z Ove Kindvallem, Wimem Jansenem i Wimem van Hanegemem w składzie. Trafiła na niego po drodze rotterdamczyków po Puchar Europy - pierwszy w dziejach holenderskiego futbolu, który w latach 70. miał trząść Europą. Mało tego, trafiła na niego w półfinale! Ostatecznie jednak to nie Legia, a Feyenoord zagrał w finale Pucharu Europy.
Wisła Kraków - ostatni polski rywal Feyenoordu - jechała do Rotterdamu tak jak Lech, w ramach meczu fazy grupowej Pucharu UEFA. Wystarczał jej remis, Feyenoord musiał wygrać. Wydawało się jednak, że jest do ogrania.
Tak się tylko wydawało...