Już bezpośrednio po czwartkowym meczu trener lechitów Franciszek Smuda zapowiadał, że zwróci się do szkoleniowca kadry narodowej Leo Beenhakkera, aby ten nie powoływał jednak na towarzyski mecz z Irlandia (19 listopada w Dublinie) piłkarzy "Kolejorza". - Gdyby to był mecz o punkty, naturalnie słowa byśmy nie powiedzieli. To jednak tylko mecz towarzyski. Jeśli nasi gracze pojadą na ten mecz, wrócą dodatkowo zmęczeni akurat na nasz kolejny pojedynek Pucharu UEFA w Moskwie, z CSKA (27 listopada). Ucierpi na tym polski reprezentant w europejskich pucharach - mówił.
Tymczasem Beenhakker powołał Grzegorza Wojtkowiaka, Rafała Murawskiego i Roberta Lewandowskiego do pierwszego zespołu, a Bartosza Bosackiego, Tomasza Bandrowskiego i Sławomira Peszkę na listę rezerwowych. Teraz jednak jest gotów rozważyć cofnięcie tych powołań.
Trener Smuda rozmawiał bowiem wczoraj z Beenhakkerem i tę rozmowę określił jako "bardzo sympatyczną". - Leo jest pełen zrozumienia dla naszych problemów i trudnego zadania, jakie stoi w najbliższych tygodniach przed Lechem - mówi poznański szkoleniowiec. - Umówiliśmy się tak, że poczekamy do środy. Wtedy jest kolejka ligowa [Lech gra wyjazdowy mecz z Polonią Bytom - przyp. red.]. Jeśli po niej okaże się, że mamy rozbity skład i zawodnicy są przemęczeni, Leo powoła w ich miejsce zmienników, których już teraz wytypuje.
To by znaczyło, że jeden problem Lechowi zniknie. Są jednak kolejne. Przed niedzielnym meczem z Lechią Gdańsk z kadry "Kolejorza" wypadło trzech ważnych graczy - Rafał Murawski, Hernan Rengifo i Dimitrije Injac. Ich stan opisuje lekarz Lecha, dr Tomasz Piontek: - Injac leży w łóżku z temperaturą 38,5 stopnia. Ma przeziębienie grypowe, czyli to, co czasem nazywamy powszechnie grypą. Rengifo ma bóle stawu kolanowego, natomiast Murawski doznał kontuzji mięśnia dwugłowego. Nie są to urazy wyłączające ich na długo z gry, ale lepiej nie ryzykować ich wystawiania.
- Ta trójka nie zagra w Gdańsku, a pozostali są bardzo poobijani pojedynkami z Francuzami z AS Nancy. Siniak na siniaku - mówi Smuda. - W tej sytuacji jadę właśnie do sklepu metalowego po klucz nasadowy, żeby jakoś poskręcać skład na Lechię.
"Kolejorz" rozegra pierwszy mecz ekstraklasy z Lechią Gdańsk od 20 lat (o ile nie zaliczymy na jej konto dziwacznego tworu, jakim 12 lat temu była Lechia-Olimpia Gdańsk). Wtedy to, 12 marca 1988 r. lechici zremisowali w Gdańsku 1:1, a gola dla nich strzelał jeszcze Bogusław Pachelski. Pamiętajmy jednak, że mecze z Lechią odbywały się też w II lidze - w listopadzie 2000 r. Lech wygrał wtedy w Gdańsku 1:0. "Kolejorz" jest niepokonany w Gdańsku aż od 14 kwietnia 1985 r., kiedy to w obecności 28 tys. widzów przegrał z Lechią 0:2.
Smuda do gry w Gdańsku typuje np. Andersona Cueto, Mateusza Machaja czy wracającego do składu po długiej kontuzji Marcina Kikuta. - Ciężko mu będzie szybko dopasować się do takiej gry, jaką dziś prezentujemy - mówi o nim Smuda, który zazdrości trenerowi AS Nancy, Urugwajczykowi Pablo Correi. - On, na najbliższy mecz ligowy, może sobie wymienić sześciu graczy. Ja nie mogę. Nie mam 28-osobowej kadry - mówi.
- Wymaga się ode mnie zdobycia mistrzostwa Polski, ale przecież nie mogę tego robić kosztem europejskich pucharów. Mam wyjść i powiedzieć: odpuszczamy?! Wiadomo, że tego nie zrobimy. Gramy na wszystkich frontach - narzeka Smuda. - A jeśli skończy się tym, że tego mistrzostwa nie zdobędziemy... nic się nie zmieni. Będzie tak jak dotąd, tyle że bez Smudy - dodaje.