Smuda: Lech jest takim samym faworytem jak Polonia, Legia czy Wisła

Rozmawiali Radosław Nawrot, Piotr Leśniowski i Andrzej Grupa
2008-10-20, ostatnia aktualizacja 2008-10-20 10:20

- Sprawa jest jasna. Mam być mistrzem Polski. Jeśli nie, to mam spier... - mówi trener Lecha Poznań Franciszek Smuda. W niedzielę jego Lech przegrał z Ruchem Chorzów

Franciszek Smuda
Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Franciszek Smuda
Gdyby nie szczęście, Lecha w ogóle nie byłoby w pucharach. Dostał miejsce po rezygnacji Dyskobolii.

- E tam! Ale bylibyśmy w Pucharze Intertoto. A tam było lepsze losowanie.

Przebilibyście się do Pucharu UEFA?

- Jasne, że tak!

A w meczu Lecha z Austrią? Czterdzieści sekund i byłyby inne nagłówki gazet...

- Bo tacy właśnie jesteście!

Taki jest wynik! To od niego wszystko zależy, nie od dziennikarzy. Jest pan trenerem, który ma w Polsce monopol na dramaty piłkarskie. Najpierw horror Widzew - Brondby, teraz Lech - Austria...

- Nie mam patentu, nie zatrudniają mnie na zasadzie: zrób nam tu dramaty. Nie programuję tego, ale żeby taki dramat powstał, trzeba umieć pomóc temu umiejętnościami. Gdy ich nie ma, o dramatycznym meczu w ogóle nie ma mowy. I trzeba być pazernym na wygraną, walczyć o nią do ostatniej sekundy. Nie spekulować, nie zadowalać się.

Co spowodowało, że Lech zrobił taki postęp? Cztery transfery z przerwy letniej?

- Ja to widzę tak, że dotychczasowi piłkarze Lecha, którzy pracowali ze mną dwa lata, zrobili tak duży postęp, iż mogli szybko wchłonąć tych nowych graczy i wprowadzić ich w nasz rytm gry. Podstawa lepszej gry to dotychczasowy skład. A jeśli znów zrobimy postęp i znajdziemy się na wyższym poziomie, to kolejni, coraz lepsi gracze jeszcze łatwiej się tu zaadaptują. I Lech będzie grać coraz lepiej po każdej rundzie, o ile nie zostanie rozsprzedany. Wtedy można się pokusić o większe sukcesy.

Przecież każdy zespół, który osiąga w Polsce sukces, zostaje rozsprzedany.

- Faktycznie, Widzew, Wisła, Legia...

Dziwi się pan? Jeśli przyjdą Turcy i położą 3-4 mln euro za Murawskiego, to Lech go nie sprzeda?

- Rosenborg Trondheim sprzedawał czołowych graczy, ale tylko wtedy, gdy miał na oku trzech kolejnych, których mógł ściągnąć w ich miejsce.

A pan już ma kogoś na oku za Murawskiego?

- Nawet o tym nie myślę! Jeżeli Lech chce osiągnąć sukces, musi powiedzieć "nie!" sprzedaży takich graczy. Przynajmniej jeszcze przez sezon.

Prezes Jacek Rutkowski też tak myśli?

- Niczego takiego nie deklarował. Mam nawet przeczucie, że jeśli będą oferty na najlepszych graczy Lecha, sprzeda ich. A to byłoby bardzo źle.

Są w Polsce piłkarze, którzy mogliby zastąpić Murawskiego?

- Raczej nie.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów