Daxbacher: Jesteśmy pewni siebie

pele, rana
2008-10-01, ostatnia aktualizacja 2008-10-01 23:12

- Zakładam, że do awansu potrzebne będzie strzelenie przynajmniej jednego gola. Gra na 0:0 mogłaby okazać się zgubna - uważa trener Austrii Wiedeń Karl Daxbacher. Jego zespół zagra dziś przeciwko Lechowi w najmocniejszym składzie.

Końcowa radość należała do piłkarzy Austrii, a wśród nich - Jacka Bąka
Fot. Hans Punz AP
Końcowa radość należała do piłkarzy Austrii, a wśród nich - Jacka Bąka
Wiedeńczycy mają świetną passę. Wygrali cztery ostatnie mecze ligowe i awansowali na pierwsze miejsce w tabeli ekstraklasy. Dlatego Daxbacher bardziej wierzy w awans swojej drużyny niż dwa tygodnie temu, gdy dawał obu drużynom po 50 proc. szans na wejście do fazy grupowej PUEFA.- Nie jesteśmy pewni awansu, ale jesteśmy pewni siebie - mówi austriacki szkoleniowiec. O Lechu wypowiada się ciepło: - Gra ładny, ofensywny i twardy futbol.

Daxbacher nie obawia się poznańskiej nawałnicy od pierwszych minut. - Lech nie będzie atakował na ślepo. Wystarczy mu 1:0, dlatego nie spodziewam się totalnej ofensywy - mówi i uspokaja kibiców Austrii: - Znamy bardzo dobrze Lecha, wiemy, jak zneutralizować jego mocne punkty. Jesteśmy przekonani, że możemy obronić rezultat z pierwszego meczu.

To pozwoliłoby Austrii na czwarty występ w fazie grupowej w pięciu ostatnich edycjach PUEFA. Ucieszyłby się też skarbnik klubu. Przed wyjazdem do Poznania dyrektor finansowy klubu Markus Kraetschmer podkreślał, że awans do fazy grupowej to przynajmniej 500 tys. euro wpływów do kasy. Dla Austrii, opuszczonej przed tym sezonem przez milionera Franka Stronacha, to suma niebagatelna.

Żaden z austriackich piłkarzy nie narzeka na kontuzję. Wyzdrowiał już Jacek Bąk, który opuścił ostatni mecz ligowy. - Miałem wtedy uraz mięśnia, ale teraz spodziewam się, że zagram od pierwszej minuty - mówi Bąk, były gracz Lecha. Nie kryje, że spodziewa się niemiłego przyjęcia na swym dawnym stadionie. - Wiem, że kibice Lecha mają do mnie żal za przepychankę z pierwszego meczu. Poniosły mnie wtedy emocje. Trudno.

W komplecie wiedeńczycy trenowali wczoraj późnym popołudniem na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Pogodę mieli kiepską - wiało, było zimno, zacinał paskudny deszcz.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że czeka nas bardzo trudne spotkanie. Lech ma fantastycznych kibiców, a ja jeszcze nigdy w życiu nie grałem przy takiej publiczności - mówi piłkarz Austrii Emani Sulimani.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów