Sandomierski: Przed meczem jeszcze nikt nie wygrał

Rozmawiał Tomasz Piekarski
2010-11-17, ostatnia aktualizacja 2010-11-17 11:04

Chociaż nie zagrał jeszcze w seniorskiej reprezentacji, to ostatnio, gdy tylko w rozgrywkach ekstraklasy była przerwa na mecze kadry, wyjeżdżał na zgrupowanie. Teraz został w Białymstoku. - Nie dostałem powołania, ale z tego powodu się nie załamię - uśmiecha się Grzegorz Sandomierski, bramkarz Jagiellonii

Grzegorz Sandomierski
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Grzegorz Sandomierski
8. kolejka. Górnik - Jagiellonia 0:1. Grzegorz Sandomierski
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
8. kolejka. Górnik - Jagiellonia 0:1. Grzegorz Sandomierski
Po ostatnim meczu ligowym (remis 1:1 w Kielcach z Koroną) na zgrupowania różnych reprezentacji wyjechało pięciu piłkarzy Jagiellonii. Kamil Grosicki może dziś zagrać w towarzyskim meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Mladen Kaszczelan szykuje się na starcie Czarnogóry z Azerbejdżanem, Tadasa Kijanskasa czeka sparing w barwach Litwy z Węgrami. Do meczu ze Szwajcarią na zgrupowaniu kadry do lat 20 przygotowują się Tomasz Kupisz i Krzysztof Hus. W Białymstoku został natomiast m.in. Grzegorz Sandomierski, który na dwa ostatnie zgrupowania otrzymywał powołania od trenera Franciszka Smudy.

Rozmowa z Grzegorzem Sandomierskim

Tomasz Piekarski: Co robisz w Białymstoku?

Grzegorz Sandomierski: Aktualnie odpoczywam po meczu z Koroną. A dlaczego takie pytanie?

Ponieważ ostatnio, gdy tylko była przerwa w rozgrywkach ligowych na mecze reprezentacji, wyjeżdżałeś na zgrupowanie.

- Teraz, trudno, ale nie dostałem powołania. Z tego powodu jednak się nie załamię. Muszę trenować dalej, starać się dobrze pokazywać w meczach i może wówczas kolejne powołania będą.

Zapewne takie powołanie przyjdzie w grudniu, kiedy reprezentacja w krajowym składzie ma wyjechać na obóz do Turcji.

- Niby tak. Podczas ostatniego zgrupowania rozmawiałem na ten temat z trenerem Jackiem Kazimierskim [opiekun bramkarzy w reprezentacji - red.], ale w zasadzie to zobaczymy jak będzie. Teraz liczy się tylko Jagiellonia. Przed nami jeszcze trzy ważne mecze przed przerwą w rozgrywkach i chcemy po nich być nadal na pierwszej pozycji w tabeli.

Trener Kazimierski obiecał ci, że podczas obozu w grudniu w końcu zadebiutujesz w reprezentacji?

- Nie było takich rozmów. Najpierw muszę dostać powołanie, a co będzie potem, zobaczymy. Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość, żyję dniem dzisiejszym. Na treningach muszę podnosić swoje umiejętności, w meczach robić to, co do mnie należy, a co będzie w przyszłości, to się dopiero okaże.

A ta najbliższa przyszłość, jaka będzie? Zostaniecie mistrzem jesieni?

- Zrobimy wszystko, żeby tak właśnie się stało. Od dłuższego czasu jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli i myślę, że każdemu z Białegostoku ten widok się podoba. Dlatego też postaramy się zrobić wszystko, aby taka sytuacja trwała jak najdłużej.

W Kielcach niestety nie udało wam się zrobić „wszystkiego”, bo spotkanie zakończyło się remisem. Jest duża złość, że nie udało się wygrać i odskoczyć innym drużynom w tabeli?

- Na pewno jest złość i lekki, a może nawet nie lekki, a duży niedosyt. Ale cóż, tak bywa czasami, że nie wszystko układa się tak, jakbyśmy chcieli. Bramkę na 1:1 straciliśmy w 85. minucie i pewnie wszyscy mogliśmy w tej sytuacji się lepiej zachować, ale wyszło inaczej. Nadal jednak jesteśmy liderem, czyli jakichś dużych konsekwencji po tym meczu nie ma.

Macie dwa punkty przewagi nad drugą w tabeli Koroną, pięć nad trzecią Wisłą Kraków i czwartą Legią Warszawa. To chyba niezbyt dużo?

- Czy to dużo, czy mało, to się jeszcze okaże, generalnie dobrze jest, że cały czas mamy przewagę nad innymi drużynami. Chociaż oczywiście z tyłu głowy jest taka myśl, że ta nasza przewaga po meczu w Kielcach mogłaby być większa.

Z Koroną rozegrałeś jedno z lepszych spotkań w sezonie.

- Nie lubię siebie oceniać i nie będę tego robić. Od tego jest trener, są media, a ja nie chcę się wypowiadać na temat swojej gry.

Nie chcesz mówić o grze, to co powiesz o żółtych kartkach? Już masz trzy na swym koncie, a to jak na bramkarza wynik dość niespotykany, tym bardziej że nawet pierwsza runda się jeszcze nie skończyła.

- Dwie z tych kartek dostałem za grę na czas, a jedną za głupotę [dokładnie dyskusje z sędzią w meczu z Górnikiem Zabrze - red.]. W Kielcach sędzia od początku chyba chciał mi dać kartkę i tak się stało. Tym samym ma już trzy żółte kartki i tego nie zmienię. Będę starał się oczywiście, aby nie dostać czwartej, ale jak tak się stanie, to trudno.

Tylko kto cię wówczas zastąpi w bramce?

- Jest Kuba Słowik [na razie jednak kontuzjowany - red.] i myślę, że on by sobie poradził. Na razie to jednak nie ma co o tym mówić i gdybać, co będzie, gdyby.

Z Cracovią w sobotę na pewno zagrasz, a że mecz jest w Białymstoku, gdzie w tym sezonie nie straciliście punktu, a do tego gracie z najsłabszym zespołem w lidze, czyli zdobędziecie łatwe trzy punkty?

- Na pewno nie. Mam w głowie mecz, który graliśmy chyba dokładnie rok temu. Wtedy Cracovia postawiła nam bardzo ciężkie warunki i zremisowaliśmy 0:0. Stworzyliśmy sobie wówczas może tylko z dwie sytuacje do zdobycia gola. Ten sobotni mecz może wyglądać podobnie. Cracovia pewnie przyjedzie z nastawieniem gry z kontry, będzie grała uważnie w defensywie i wydaje mi się, że zapowiada się ciężki bój. Trener nam często powtarza, że przed meczem jeszcze nikt nie wygrał, a wielu przegrało, i tego musimy się trzymać.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy