Frankowski: Wykorzystujemy słabość innych

PAP, tg
2010-09-15, ostatnia aktualizacja 2010-09-15 13:04

Piłkarz Jagiellonii Białystok Tomasz Frankowski jest czołową postacią zespołu, który po pięciu kolejkach prowadzi w ekstraklasie. Napastnik przyznaje, że jego drużyna wykorzystuje słabość Legii Warszawa, Wisły Kraków i Lecha Poznań.

Tomasz Frankowski
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Tomasz Frankowski
Tomasz Frankowski
Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta
Tomasz Frankowski
Drużyna z Białegostoku jako jedyna w ekstraklasie pozostaje niepokonana. - To efekt pracy jednego trenera, który od 1,5 roku systematycznie buduje zespół. Duże znaczenie ma też spokojne podejście władz klubu - powiedział Frankowski

36-letni snajper przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem. - Po trzech-czterech kolejkach wszystko może się odwrócić. Przed nami dwa trudne wyjazdowe mecze (z Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze), a między nimi spotkanie u siebie z Zagłębiem Lubin, które nigdy nam nie leżało. W międzyczasie zagramy

też w 1/16 finału Pucharu Polski z Flotą Świnoujście. Jeśli po tych meczach pozostaniemy liderem, to będę spokojny o naszą przyszłość - ocenił "Franek".

Co ciekawe, doświadczony piłkarz bardziej obawia się spotkań z ligowymi średniakami niż rywalizacji z rywalami, którzy wymieniani są w gronie faworytów rozgrywek. Przed Jagiellonią bowiem jeszcze mecze z Legią i Polonią Warszawa. W ostatniej kolejce podopieczni Michała Probierza wygrali z Wisłą 2:1, a wcześniej z Lechem 2:0.

- Nie da się ukryć, że Legia, Wisła i częściowo Polonia są w fazie budowania zespołów. Lech zaczyna rozgrywki w Lidze Europejskiej i może sobie nie poradzić na dwóch frontach. Dlatego my skrzętnie z tego korzystamy. Zresztą nie tylko my bo GKS Bełchatów i Korona Kielce również potrafi wykorzystać ich słabość - przyznał były napastnik m.in. Wisły.

Właśnie w zespołach z Bełchatowa i Kielc czołowe role odgrywają Marcin Żewłakow i Andrzej Niedzielan (ten drugi z sześcioma trafieniami przewodzi w klasyfikacji najlepszych strzelców). Podobnie jak Frankowski obaj mają za sobą grę w ligach zagranicznych i wydawało się, że do Polski wracają jedynie na piłkarską emeryturę. Tymczasem młodsi zawodnicy nie są w stanie im zagrozić, jeśli chodzi o miejsce w podstawowym składzie.

- Podkreślam jednak pracę kolegów z naszych zespołów. Dostajemy przecież świetne podania od pomocników i nie wypada marnować takich okazji. My jesteśmy już ostatnimi ogniwami w zespole -ocenił Frankowski.

Selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda powiedział ostatnio, że z Jagiellonii jedynie Kamil Grosicki jest w stanie otrzymać powołanie do jego drużyny.

- W szerokiej kadrze znajduje się również Grzegorz Sandomierski. Nie ma co ukrywać, że Jagiellonia składa się w dużej części z obcokrajowców, którzy są powoływani do reprezentacji swoich krajów. Jeśli są tańsi i prezentują podobny poziom jak polscy piłkarze, to dlaczego z nich nie korzystać - stwierdził Frankowski.

Z którego miejsca Jagiellonii piłkarz będzie zadowolony po rundzie jesiennej? - Realnie oceniając, będzie dobrze, jeśli zajmiemy 4.-5. pozycję. Lepiej się miło zaskoczyć niż rozczarować - zakończył napastnik.

Frankowski ma za sobą 22 mecze w reprezentacji Polski, w których zdobył 10 goli. W polskiej ekstraklasie pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków i w jej barwach trzy razy był najlepszym strzelcem rozgrywek. W poprzednim sezonie z Jagiellonią Białystok zdobył Puchar i Superpuchar Polski.

Michał Probierz: Walczymy o mistrzostwo


  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów