Białostoczanie w sobotę zremisowali na własnym stadionie 2:2 z Polonią Bytom. To ich ósme spotkanie z rzędu bez porażki w ekstraklasie. Jagiellonia długo prowadziła 1:0 po golu Matuszka i wydawało się, że zainkasuje nie jeden punkt, a trzy.
- Powinniśmy wygrać - nie ma wątpliwości Matuszek. - Sam miałem jeszcze dwie okazje do zdobycia gola, jednak ich już nie wykorzystałem.
Występujący na pozycji defensywnego pomocnika, zawodnik do Jagiellonii trafił latem z trzeciej drużyny Realu Madryt. Na początku sezonu nie miał zbyt wiele okazji do gry w pierwszej ekipie białostoczan. Wchodził co najwyżej na ostatnie minuty ligowych pojedynków. Więcej występował w rozgrywkach Pucharu Ekstraklasy, stanowiącym swego rodzaju pole do popisu dla zawodników rezerwowych. Dopiero gdy Hermes nabawił się kontuzji, Matuszek zajął jego miejsce w wyjściowym składzie.
- To, że na początku nie grałem, nie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Można bowiem powiedzieć, że do Jagiellonii trafiłem w zasadzie w ostatniej chwili. Przed przyjazdem na końcówkę przedsezonowego zgrupowania w Gutowie Małym byłem na wakacjach - wyjaśnia Matuszek. - Zastanawiałem się, czy dobrze robię, wracając do Polski, ale na ocenę czy to dobre, czy złe dla mojej kariery, trzeba jeszcze poczekać. Mam świadomość, że w mojej grze jest wiele rzeczy do poprawienia. Z drugiej strony na pozycji defensywnego pomocnika najczęściej grają doświadczeni gracze, a ja jestem jeszcze młody i na pewno brakuje mi tego doświadczenia. Dlatego popełniam błędy. Gdy zagrałem wcześniej dwa słabsze mecze, wypadłem ze składu. Teraz do niego wróciłem, ale jak będzie dalej, to zobaczymy.
Matuszek, tak jak cała Jagiellonia, spisuje się trochę w kratkę. Białostoczanie mają momenty dobrej gry, by po chwili popełnić prosty błąd i sprokurować groźną sytuację pod własną bramką. Mimo to, po pojedynku z Polonią, wyrównali swój rekord meczów bez porażki w ekstraklasie z wiosny 1989 r. A po tym, jak w niedzielę Polonia Warszawa przegrała z Lechem Poznań, są najdłużej niepokonanym zespołem w krajowej elicie w obecnym sezonie.
- Szczerze, to może lepiej byłoby coś przegrać, by wygrać inne spotkanie, bo te remisy to za wiele nam nie dają w tabeli. Chociaż z drugiej strony fajnie jest mieć taką serię - stwierdza Matuszek. - Może nie prezentujemy najlepszego stylu gry, ale i to powinno się zmienić. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu na lepsze zgranie. W meczu z Polonią Bytom być może również poczuliśmy się trochę zbyt pewnie, sądząc, że już wygraliśmy przy 1:0, no i skończyło się remisem.
Białostocki pomocnik nie zagra w jutrzejszym meczu białostoczan w Pucharze Ekstraklasy w Warszawie z Polonią. Powodem jego absencji jest wyjazd na zgrupowanie reprezentacji do lat 21. Polacy grają jutro towarzyskie spotkanie z Ukrainą.
- Po tym meczu wracam do klubu i jestem do dyspozycji trenera na spotkanie ligowe w Bełchatowie - mówi Matuszek. - Na pewno czeka nas tam ciężki pojedynek, ale mam nadzieję, że uda nam się podtrzymać serię spotkań bez porażki.
Na zgrupowaniu kadry - z tym, że tej dorosłej - przebywa też Andrius Skerla. Jutro Litwini grają w Tallinie z Mołdawią, a w sobotę w Kuressaare z Estonią. Białostocki obrońca powinien wrócić jednak do Jagiellonii po pierwszym pojedynku i będzie do dyspozycji trenera Michała Probierza na sobotnie spotkanie ligowe w Bełchatowie.
31-letni obrońca był największym pechowcem sobotniej konfrontacji z Polonią. To on w 76. min strzelił samobójczą bramkę, która odwróciła losy meczu. To trzeci gol Skerli w polskiej ekstraklasie, ale pierwszy samobójczy. Co ciekawe, jedno ze swych trafień zaliczył w meczu przeciwko Jagiellonii, grając jeszcze w Koronie Kielce.