Marius Kiżys: Serce dla Górnika, nie dla Hearts

Piotr Płatek
2008-10-28, ostatnia aktualizacja 2008-10-28 10:46

Litwin Marius Kiżys po półrocznej przerwie wrócił do składu Górnika. Chce grać tak jak przed trzema laty na słynnym Celtic Park.

Marius Kiżys (z prawej) w meczu z ŁKS-em
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Marius Kiżys (z prawej) w meczu z ŁKS-em
26-letni Kiżys to jeden z większych pechowców w ekipie Górnika. Ma duże problemy z kontuzjami. Ostatnio z tego powodu pauzował przez ponad pół roku. Do składu Górnika wrócił w ostatnim meczu w Gdańsku. Wyraźnie ma dość siedzenia na ławce.

- Nie na ławce, ale na trybunach, mam dość. Na ławce to ja pierwszy raz usiadłem w ostatnim meczu w Gdańsku i wtedy też po przerwie wszedłem na boisko. Ławka zatem nie jest taka straszna. Ja mam dość siedzenia na trybunach - mówi. - Kontuzje mnie ostatnio prześladowały. To był straszny czas w mojej piłkarskiej karierze. Miałem problemy z oboma kolanami, ostatnio zaś znowu coś się przyplątało. Mam nadzieję, że wreszcie jestem zdrowy i będę mógł pokazać, co potrafię.

Na razie próbkę możliwości Kiżys dał w sobotnim meczu Górnika z ŁKS-em, swoim byłym klubem. Zagrał na środku pomocy od pierwszej minuty. Za kontuzjowanego Jerzego Brzęczka. Spisał się dobrze, to on przeprowadził najefektowniejszą akcję meczu. W II połowie huknął z dystansu, tylko intuicyjna parada Bogusława Wyparło uratowała łodzian przed stratą bramki.

Kiżys pochodzi z niewielkiego miasteczka Vilkaviškis. Przed dwustu lat ta miejscowość, której polska nazwa brzmi Wyłkowyszki, leżała w granicach Księstwa Warszawskiego. To tam Napoleon Bonaparte ogłosił początek drugiej wojny polskiej, dając sygnał do ataku na Rosję.

Jako siedmiolatek Kiżys wziął się za kopanie piłki, po kilku latach przeniósł się do internatu w Wilnie, gdzie niebawem został piłkarzem Żalgirisu. W 2004 roku trafił do FBK Kaunas, z którym wywalczył mistrzostwo i krajowy puchar. W karierze ma też półroczny okres gry w szkockim Hearts of Midlothian. Stało się tak dzięki współpracy litewskiego bankiera Władimira Romanowa ze szkockim klubem.

- Wtedy jeszcze Romanow nie był właścicielem Hearts. W Szkocji miałem dobre i złe chwile. Cieszyłem się, gdy zacząłem tam grać, ale potem przyszedł nowy trener i nie widział mnie w składzie. - opowiada. Na Wyspach rozegrał jedno ze swoich najlepszych spotkań w karierze. - Graliśmy w 2005 roku z Celtikiem w Glasgow i wygraliśmy ten mecz 2:0. Ja zostałem wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. Mecz na stadionie Celtic Park obejrzało wtedy 60 tysięcy widzów. Gazeta "Sunday Herald" napisała o Kiżysie: "Występ, który zrobił wielkie wrażenie". Po jego asyście z rzutu wolnego padł pierwszy gol spotkania, które BBC nazwało "jedną z największych sensacji sezonu".

Kiżys przyznaje, że od Szkocji woli Polskę. - Tam tęskniłem, byłem wyczerpany psychicznie. W Polsce gra mi się i mieszka dużo lepiej - uważa.

W 2007 roku jako zawodnik ŁKS-u Łódź został powołany do reprezentacji Litwy na mecze z Włochami i Gruzinami. Pojawiła się informacja, że cena rynkowa Kiżysa bardzo wzrosła i pomocnik będzie występował na Zachodzie. Ale prezes Ryszard Szuster dzięki swoim kontaktom na Litwie sprowadził go do Zabrza. - Potem przytrafiały mi się te kontuzje. Teraz muszę dużo grać i sporo pracować. Wtedy temat kadry może znowu wróci - zastanawia się Litwin.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów