Były dyrektor Górnika: Jarka nie zniósłby roli rezerwowego

Rozmawiał Piotr Płatek
2008-10-23, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 11:28

Nie tak miał wyglądać ten sezon. Jestem mocno zaskoczony tym, co się dzieje z Górnikiem - mówi były dyrektor sportowy klubu z Zabrza i nie wyklucza, że zimą wróci do ligowej piłki

Krzysztof Hetmański zarzeka się, że pilotowane przez niego transfery piłkarzy były trafne
Fot. Jacek Boczar/AG
Krzysztof Hetmański zarzeka się, że pilotowane przez niego transfery piłkarzy...
Krzysztof Hetmański pracował w Górniku przez półtora roku. Został zwolniony we wrześniu natychmiast po niespodziewanej dymisji prezesa Ryszarda Szustera. W Górniku Hetmański odpowiadał za sprawy sportowe, m.in. za transfery piłkarzy. Były dyrektor Górnika nie chce wypaść z obiegu. Często ogląda ligowe mecze, interesuje się zespołami niższych lig, śledzi wyniki Młodej Ekstraklasy. Nie wyklucza, że zimą pojawi się w jednym z ligowych klubów. - Na razie wybieram się na kilka dni do Berlina, gdzie mieszka moja rodzina. Potem wrócę do Polski i zobaczymy - mówi Hetmański.

Górnik przegrywa mecz za meczem, nie może się wygrzebać z ostatniego miejsca w tabeli. To chyba niespodzianka?
Krzysztof Hetmański, były dyrektor sportowy Górnika: Dla mnie zaskoczenie jest wielkie. Nie tak miał wyglądać na ten sezon. Mieliśmy walczyć o wyższe cele.

Co się zatem dzieje?
- Trudno o trafną diagnozę. Opinii jest wiele. Mieliśmy słaby start, a potem zespół nie potrafił się z tego otrząsnąć. Drużynie brakuje skuteczności. Nie można powiedzieć, by piłkarze nie stwarzali sytuacji podbramkowych. Okazje są, ale goli nie ma.

Czy to prawda, że przeprowadzone przez klub transfery były narzucane trenerowi Ryszardowi Wieczorkowi. Szkoleniowiec miał nie akceptować niektórych sprowadzonych latem zawodników.
- To bzdura. Przypominam sobie takie spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele zarządu klubu, rady nadzorczej i trener. Wtedy trener Wieczorek wypowiedział się bardzo pozytywnie o przeprowadzonych przez Górnik transferach.

Prześledźmy zatem te wzmocnienia po kolei.
- Sprowadzenia Przemka Pitrego z Lecha Poznań chyba nikt nie kwestionuje. Jest kwestią czasu, gdy zacznie strzelać gole. Grzegorz Bonin z Korony Kielce ma pewne miejsce w pierwszym składzie, więc chyba też trudno o jakieś wątpliwości. Dariusz Kołodziej z Podbeskidzia miał pewne problemy ze zdrowiem. Ważne, by teraz był odpowiednio prowadzony. Ten zawodnik świetnie spisywał się w Podbeskidziu, więc w ogóle nie było dyskusji, czy go sprowadzić do Zabrza.

A obaj obcokrajowcy? Wciąż są daleko od podstawowej jedenastki.
- Wstrzymałbym się z ich negatywną oceną. Może okazać się niesprawiedliwa. Przed kilkoma dniami obaj zawodnicy dostali mieszkanie w Katowicach, oni są wciąż w okresie aklimatyzowania się w naszym kraju. Czasami jest tak, że piłkarze zagraniczni, tak jak Brazylijczyk Leo i Peruwiańczyk Rivas, mogą potrzebować nawet pół roku na przystosowanie do nowych warunków.

Nie za lekką ręką klub pozbył się Dawida Jarki, który został na rok wypożyczony do ŁKS-u?
- Łatwo pewne rzeczy mówić po czasie. Wtedy wszystko wyglądało inaczej. Mieliśmy Pitrego i Zahorskiego, doszedł Leo, który strzelał bramki w sparingach. Dodatkowo był jeszcze młody Marcin Wodecki. Wydawało się, że na ligę to spokojnie wystarczy. Doszliśmy do wniosku, że Jarka musi się odblokować, zmienić środowisko. A poza tym, ten kto zna Dawida, wiedziałby, jak zareaguje, gdy trafi na ławkę rezerwowych. On w Górniku, przynajmniej na początku sezonu, nie miałby miejsca w składzie, bo pamiętajmy, że w okresie przygotowawczym bardzo dobrze spisywali się Pitry i Zahorski.

Co dalej z Górnikiem? Z meczu na mecz sytuacja klubu jest coraz poważniejsza!
- Cały czas śledzę wyniki Górnika. Jestem z klubem mocno związany. Oglądam mecze zabrzan w telewizji bądź z trybun. Jestem pewien, że wreszcie zespół wyjdzie z dołka. Tyle że myślałem, iż stanie się to szybciej...

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów