Czy Polska ma szanse w meczu z Czechami?
Michal Vaclavik: Dla mnie zdecydowanym faworytem sobotniego meczu są moi rodacy. Czesi przewyższają polskich piłkarzy przede wszystkim doświadczeniem. W naszej reprezentacji grają zawodnicy, którzy na co dzień występują w czołowych klubach świata. Wasi kadrowicze zwykle siedzą na ławkach rezerwowych, a teraz przyjdzie im grać. Jeśli Polacy zagrają tak, jak w dwóch ostatnich spotkaniach, to przegrają.
Zna Pan prywatnie piłkarzy czeskiej reprezentacji?
- Większość z nich znam dobrze, choćby Petra Cecha. Z Markiem Jankulovskim czy Tomasem Ujfalusim grywałem w reprezentacjach juniorskich i młodzieżowych, a Jan Polak to mój sąsiad. Mieszka... dwa metry ode mnie (śmiech).
Kto ma lepszego bramkarza: Polska czy Czechy?
- Tu akurat postawiłbym na remis. My mamy Cecha, Polacy Fabiańskiego i Boruca. Na innych pozycjach jest jednak spora przewaga moich rodaków.
Co będzie decydujące?
- Ważny będzie początek, jak zespoły wejdą w to spotkanie, kto pierwszy strzeli bramkę.
Wybiera się Pan na Stadion Śląski?
- Będę na meczu na pewno. Biletów jeszcze nie mam, ale myślę, że je jakoś dostanę.
Jak Pan typuje?
- Wygrają Czesi. Skromnie, ale wygrają. Będzie 1:0 po golu Barosa.
Podobno pańskim marzeniem jest zagrać w...Baniku Ostrava. To prawda?
- Rzeczywiście, zawsze bardzo chciałem tam grać. To moje miasto, a nigdy nie udało mi się wystąpić w Baniku. To chyba już pozostanie takim niespełnionym marzeniem. Teraz chcę jak najdłużej grać w Górniku.
Tymczasem Górnik zaczął sezon fatalnie. Z czego to wynika?
- Brakowało mnie w bramce (śmiech). A na serio, to byliśmy gotowi na mecze z Bełchatowem i Jagiellonią, a musieliśmy grać z Ruchem, Arką i Lechem. Zawaliliśmy początek i potem trzeba było się pozbierać. Myślę, że najgorsze już za nami i teraz powinniśmy pójść w górę tabeli.
W klubie pojawił się trener Henryk Kasperczak. Pracował Pan z wieloma trenerami, jak na tym tle pokazuje się obecny?
- To znakomity fachowiec. Ma wielkie doświadczenie, buduje bardzo dobrą atmosferę. Mądrze do nas podchodzi. Inne są też treningi.
Na czym polegają różnice?
- Cały czas gramy w piłkę, jak na piłkarzy przystało. Za pana trenera Wieczorka, więcej dźwigaliśmy ciężarów, niż graliśmy.
Przed Górnikiem mecze z Ruchem w Pucharze Ekstraklasy i w Gdańsku w lidze. Jak będzie?
- Idealnie byłoby oba wygrać. Z Ruchem chcemy wygrać i rozpocząć zwycięską serię. Z Lechią minimum to remis, super byłoby, gdyby udało się zdobyć trzy punkty.