Górnik - Wisła 1:1. Krakowski bard przewidział niespodziankę w Zabrzu

piotr płatek, zabrze
2008-10-05, ostatnia aktualizacja 2008-10-05 22:05

Stachursky postawił na Górnika, Sikorowski wybrał remis. Rację miał bard z Krakowa. W Zabrzu Henryk Kasperczak powstrzymał Wisłę, którą przed kilku laty doprowadził dwukrotnie do mistrzosta.

8. kolejka. Górnik - Wisła 1:1. Henryk Kasperczak
Fot. MARCIN TOMALKA / AG
8. kolejka. Górnik - Wisła 1:1. Henryk Kasperczak


Trzy dni przed meczem o prognozę wyniku zapytałem dwóch piosenkarzy, znanych kibiców swoich drużyn. Jacek Łaszczok czyli popularny Stachursky Górnikowi kibicuje od połowy lat 70-tych. Ma nawet pamiętnik z wklejonymi biletami z meczów z tamtego okresu. Andrzej Sikorowski od lat jest wiernym sympatykiem Wisły, dobrze pamięta, gdy w 1976 roku Wisła wyeliminowała z Pucharu UEFA Celtic Glasgow z Dalglishm w składzie.

Obaj muzycy tworzyli hymny swoich klubów. Pieśń Stachurskiego wyśmiał ówczesny prezes Górnika Zbigniew Koźmiński, twierdząc, że jest infantylna i przypomina dzieła z czasów komunistycznych. Utwór Sikorowskiego długo towarzyszył piłkarzom i kibicom Wisły, przed rokiem jednak postanowiono go zastąpić, gdy po zdenerwowany zachowaniem kiboli piosenkarz

Górnik w meczach z Wisłą nie zdobył choćby punktu od dziewięciu lat. Od października 1999 roku krakowianie wygrali kolejno siedemnaście meczów ze śląskim rywalem!

Kto wygra w niedzielę? - Intuicja mi mówi, że będzie niespodzianka i wygra Górnik - zapowiedział Stachursky. - A ja stawiam na remis 1:1 - stwierdził Sikorowski.

Futbolową Polskę interesowała odpowiedź na pytanie czy Kasperczak powstrzyma swoich byłych podopiecznych. Cztery lata minęły, gdy Henri opuścił Kraków. - Na pewno nie będzie mił dla swojego byłego klubu żadnych sentymentów. On ma zadanie odbudowania Górnika i myślę, że mu się to powiedzie - przekonywał Sikorowski.

Kasperczak do pierwszej jedenastki wystawił ex-Wiślaka Mariusza Magierę, który dotychczas rzadko wchodził na boisko nawet jako rezerwowy. Chcąc nie chcąc niedziele spotkanie stało się mini-derby Krakowa, bo poza wspomnianym Magierą w wyjściowej jedenastce pojawili się trzej inni piłkarze, którzy wcześniej grali w Hutniku (Tomasz Hajto, Michał Pazdan i Piotr Madejski) i dla których gra z Wisłą to najbardziej oczekiwany mecz sezonu.

W składzie krakowian w porównaniu z wyjściową jedenastką na niedawny pucharowy pojedynek z Tottenhamem zabrakło Marcina Baszczyńskiego, Mauro Cantoro, Arkadiusza Głowackiego i kontuzjowanego Tomasa Jirsaka.

W pierwszym kwadransie dominowali goście (dobra sytuacja Pawła Brożka powstrzymana przez Michala Vaclavika), ale potem gra się wyrównała. Niezłe okazje miał Piotr Malinowski, potem strzałem postraszył Jerzy Brzęczek. Tuż przed przerwą przed stratą gola zabrzan znowu uratował czeski golkiper, który odruchwo odbił strzał Marka Zieńczuka. - Po przegranej z Tottenhamem Wisła jest w dołku. Ale po tej porażce krakowianie mogą chcieć się odkuć w lidze - przewidywał Sikorowski.

Bliższe prawdy było stwierdzenie o dołku Wiślaków.

W 54 minucie Henryk Kasperczak uniósł wysoko ręce i szeroko się uśmiechnął. Przemysław Pitry, który w I połowie głownie faulował bądź niecelnie podawał, zdobył swojego pierwszego gola w Górniku. Strzelił z okolic narożnika pola karnego, piłka jeszcze się odbiła od pleców jednego z krakowskich obrońców i wpadła do siatki nad rękami interweniującego Mariusza Pawełka.

Wtedy żarty wyraźnie się skończyły, Maciej Skorża natychmiast wprowadził na boisko Cantoro i Niedzielana. Gra zrobiła się ciekawa - bardzo blisko zdobycia gola byli Marcelo (raz trafił w słupek, innym razem obronił Vaclavik) oraz ponownie Pitry i Brzęczek (ten drugi próbował sił z daleka).

Jak grali kadrowicze? Słabo i przeciętnie. Paweł Brożek mógł zdobyć gola na samym początku, ale zabrakło mu precyzji. Może też nieco zlekceważył rywala. Rafał Boguski też grał nonszalancko, po straconym golu opuścił boisko. Trener Skorża uznał, że on szkody zabrzanom nie uczyni. Niczego nie pokazał też Łbodziński.

Po meczu wszyscy odczuwali niedosyt. - Zabakło tylko siedem minut do pełni szczęścia. Wielka szkoda - rozkładał ręce Jerzy Brzęczek, kapitan miejscowych. To samo powtarzał Maciej Skorża. - Dla nas to dwa stracone punkty. Chcieliśmy wygrać, ale amunicji starzyło tylko na remis - mówił trener krakowian.

Tradycyjnie największym optymistą był Kasperczak. - Wynik jest spraiedliwy, niedosyt jest, ale idziemy w dobtym kierunku. Wiślę życzę mistrzostwa, a nam jak najlepszej gry - zakończył Henri, który w poniedziałek ybiera się w okolice Wawelu, by pogadać i owspominać ze znajomymi i przyjaciółmi z Krakowa.

Górnik: Vaclavik - Bonin, Hajto Ż, Pazdan, Magiera - Malinowski (70. Kołodziej Ż), Brzęczek, Bajić Ż, Madejski - Zahorski (90. Wodecki), Pitry (78. Danch)

Wisła: Pawełek - Singlar, Cleber Ż, Marcelo Ż, Piotr Brożek - Łobodziński, Sobolewski, Diaz (60. Cantoro), Zieńczuk - Paweł Brożek, Boguski (60. Niedzielan).

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów