Szymon Opryszek: Zrugał Pan obrońców w autokarze do Krakowa?
Orest Lenczyk: Straciliśmy bramki po absolutnych błędach obrońców. W przypadku pierwszego gola to była pomyłka z piątej ligi. W tej sytuacji trudno zachować cierpliwość. W Gdyni zabrakło nie tylko punktów, ale i straciłem nieco reputacji. Zdecydowałem się wystawić jedenastkę podobną do tej, która wygrała z Koroną. Przyznam szczerze, że chciałem uniknąć krytyki, że mieszam w składzie.
Cracovia poza okazją Mateusza Klicha nie stworzyła żadnej sytuacji.
- Niejeden napastnik by w tej sytuacji nie trafił do siatki. Dziennikarze porównują nas do Wisły, która w jednym meczu ma kilkanaście okazji na zdobycie gola. My stwarzamy kilka, zresztą w jedynym wygranym spotkaniu z Koroną bramki padały w sposób niecodzienny. Co do Klicha to jego faul na czerwoną kartkę to przypadek. Nikt nie mówi o tym, że Robert Bednarek się schylił. Nie mam pretensji do sędziego, choć zawodnik Arki jak wariat udawał, że nie żyje, a zaraz wstał. Tymczasem to Arka grała na pograniczu faulu, w pierwszych trzech kontaktach z piłką Michał Goliński od razu leżał.
Czy dobra gra Piotra Polczaka w roli defensywnego pomocnika nie przysporzyła Panu problemów w obronie?
- Zgadzam się z nią. W wygranym spotkaniu z Koroną Piotrek zagrał bardzo dobrze, ale i Łukasz Tupalski był postacią wyróżniającą. Wówczas jednak nie popełniliśmy tyle błędów co w Gdyni. Moje nieszczęście polega na tym, że Polczak sprawdza się w pomocy, ale brakuje go z tyłu.
Czyli wraca na pozycję stopera?
- Nie jesteśmy drużyną, która postawi ośmiu, dziewięciu zawodników w obronie i będzie wybijać piłki, czekać kontry, która raczej nie przegra, a może czasem uda jej się wygrać. Jeżeli to miałoby tak wyglądać, to ja dziękuję. Nie jestem tu wówczas potrzebny. Nie rozmawiajmy jednak o Polczaku, mamy wiele innych problemów.
Jednym z nich jest mała liczba środkowych obrońców.
- Od ponad dwóch miesięcy braliśmy pod uwagę transfer znanego i istotnego w polskiej lidze zawodnika z nazwiskiem. Powiedziano mi nawet "jutro będziesz go miał na treningu". Nie wyszło. I co - mam sobie w łeb strzelić? Mam większe problemy. Ściągaliśmy Krzysztofa Kaliciaka i Wojciecha Łuczaka jako wzmocnienia zespołu, a oni mają problem z załapaniem się do kadry meczowej. Wszystkim nam potrzeba czasu, który zaczyna uciekać.
W dwóch ostatnich meczach widoczny był też brak Aleksandru Suworowa.
- Bardzo żałuję, że zabrakło go w Gdyni. Nie wyobrażam sobie, by w sobotę nie grał, choć wszystko się może zdarzyć.
Kiedy wróci Bartosz Ślusarski?
- Na razie jest długi, ciemny tunel, światełka wcale nie widać. W niedzielę zagrał w meczu Młodej Ekstraklasy, ale ograniczył się do pobytu na boisku. Powiedział mi, że zdaje sobie sprawę z faktu, że czeka go jeszcze długa droga.
Chyba równie długa jak Cracovii do utrzymania w ekstraklasie.
- Niech nikt sobie nie wyobraża, że w klubie panuje sielanka. Liga dopiero się rozkręca, ale nie możemy czekać ze zdobywaniem punktów. Przecież nie będziemy faworytami w meczach z Wisłą czy GKS-em Bełchatów. Kończymy sezon derbami i spotkaniem z Piastem Gliwice, który może być w trudnej sytuacji. Wszyscy wiemy, że nie ma litości w lidze, a zawodnicy przekonali się o tym rok temu.