Debiut Owsjannikowa nie tak dobry jak Suworowa

Szymon Opryszek
2010-03-08, ostatnia aktualizacja 2010-03-08 20:47

Cracovia to na razie najgorsza drużyna wiosny w ekstraklasie. - Zła karta się odwróci - przekonuje Georgij Owsjannikow, nowy nabytek krakowian

Cracovia - Legia 1:2. Aleksandru Suworow
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Cracovia - Legia 1:2. Aleksandru Suworow
Podopieczni trenera Oresta Lenczyka nie mieli wczoraj tęgich min, snuli się po klubowym korytarzu. W dwóch pierwszych meczach po przerwie zimowej nie zdobyli punktu, choć za każdym razem prowadzili. Dwa zdobyte gole to jednak nie efekt składnych akcji, a zaskakujących strzałów Aleksandru Suworowa.

Jeszcze jesienią defensywa Cracovii uchodziła za najbardziej solidną (po Legii), tymczasem w ciągu tygodnia straciła pięć bramek, czyli tyle samo co w siedmiu wcześniejszych kolejkach ekstraklasy. Oznacza to, że krakowianie są najgorszym zespołem wiosny, bo drugą drużyną z zerowym dorobkiem jest Wisła (ale sąsiedzi stracili tylko dwa gole).

Jako jedyny powody do radości spośród krakowian miał Owsjannikow, który zaledwie po czterech dniach treningów zadebiutował w Cracovii. Reprezentant Mołdawii zagrał 45 minut, ale niczym szczególnym się nie wyróżnił.

- Nie jestem do końca zadowolony z występu, ale nie miałem wielu okazji do zabłyśnięcia. Czy przeszkadzali mi potężni obrońcy? To żadne wytłumaczenie, moim zadaniem jest przecież radzenie sobie z defensywą rywali - podkreśla napastnik.

Podczas wewnętrznych gierek przed spotkaniem z Lechem Owsjannikow był wystawiany jako zmiennik Radosława Matusiaka. Tymczasem największa gwiazda usiadła na ławce. - Nie byłem zdziwiony, że gram w pierwszym składzie. Trener podszedł przed meczem, życzył powodzenia i wyjaśnił, czego oczekuje. Miałem wyprowadzać kontry, ale nie dostałem wielu szans. Szkoda, że nie miałem wejścia do drużyny jak Suworow - ubolewa Owsjannikow.

Na Mołdawianinie wrażenie zrobiła oprawa spotkania. Otwarcie stadionu i powrót ekstraklasy do Poznania świętowało niemal 12 tys. widzów. - W lidze mołdawskiej na mecze przychodzi maksymalnie 2 tys. widzów, siedzą cicho, tylko czasem śpiewają - opowiada napastnik.

Sam zainteresowany nie świętował debiutu w Cracovii. - Obyło się bez mołdawskiego wina, zadzwoniłem do rodziny. Rodzice i żona gratulowali, a roczny syn, słysząc mnie w telefonie, powtarzał "papa, papa". Szkoda, że tata nie strzelił gola i nie wygraliśmy. Myślę jednak, że w następnych kolejkach zła karta się odwróci - podkreśla Owsjannikow.

Wczoraj piłkarze pierwszego składu przechodzili odnowę biologiczną, a rezerwowi trenowali pod balonem przy Wielickiej. Do zajęć z drużyną wrócił Michał Goliński, który z powodu urazu mięśnia opuścił dwa pierwsze mecze.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów