- Sam zrezygnowałem. Dopóki uważałem, że jestem w stanie sprawić aby ten zespół grał nie tylko dobrze, ale także wygrywał nie podejmowałem takiej decyzji. Po meczach Warszawie z Polonią z w Krakowie z Odrą uznałem, że wyraźnie brakuje mi szczęścia, bez którego trudno o sukcesy w futbolu - mówi Stefan Majewski.
- Oczywiście to nie tylko brak szczęścia. Błędy również popełniałem. Moja robota tak naprawdę nie została zakończona. Zaplanowaliśmy sobie z profesorem Filipiakiem dość długi proces zmiany tej drużyny, wymiany zawodników, zmiany sposobu ich doboru, stawialiśmy na młodych. Nie od razu w takiej sytuacji się wygrywa. Mój następca będzie szedł tą drogą.
Na pytanie co teraz będzie robił Majewski odpowiada: - Odpocznę sobie, posiedzę, pomyślę, przeanalizuje ostatnie miesiące, zastanowię się nad błędami, które popełniłem. Później pojadę do Niemiec, będę chodził na mecze Bundesligi, uczył się, przyglądał, robił notatki.