Sprawa Leszczaka zaczęła się na początku roku. Młody napastnik nie stawił się na pierwszych zajęciach mistrzów Polski, bo rozpoczął treningi z Polonią Bytom i wystąpił w sparingu tego zespołu.
Krakowianie uznali, że tym samym Leszczak złamał postanowienia kontraktu, który obowiązywał do skończenia przez niego 18 lat, czyli do 20 stycznia. Z kolei zawodnik i jego menedżer utrzymywali, że umowa wygasła z końcem 2009 r. - W zawodowym futbolu takie rzeczy nie mogą się zdarzać i będziemy bronić swojego imienia - podkreślał Maciej Skorża, ówczesny trener mistrzów Polski.
Leszczak został wezwany na Reymonta, by wyjaśnić sprawę. "[...] Tłumaczył, że został wprowadzony w błąd co do długości kontraktu z Wisłą Kraków przez osobę podającą się za jego menedżera [...]" - napisała Wisła na oficjalnej stronie klubu. Wyjaśnienia Leszczaka klubu jednak nie przekonały i krakowianie zawiesili go na pół roku.
Od tej kary Leszczak odwołał się do PZPN-u i wygrał. Wyrok zapadł w środę. - Uchyliliśmy dyskwalifikację z powodów formalnych, bo Wisła nie była uprawniona do jej nałożenia. Leszczak był bowiem młodzieżowym reprezentantem Polski, a w takiej sytuacji klub nie ma nad nim władzy dyscyplinarnej - wyjaśnia Krzysztof Malinowski, przewodniczący Związkowego Trybunału Piłkarskiego, i dodaje, że krakowianie mogą złożyć wniosek o ukaranie zawodnika do Wydziału Dyscyplinarnego PZPN.
Adrian Ochalik, rzecznik Wisły: - Nie mamy oficjalnych dokumentów w tej sprawie. Jak je dostaniemy, to na pewno zajmiemy stanowisko.
W środę nie trenował bramkarz Mariusz Pawełek, który narzeka na ból brzucha. Z kolei Piotr Brożek i Pablo Alvarez mieli tylko odnowę biologiczną. W czwartek piłkarze przejdą badania, a w sobotę (godz. 18.15) grają w Bytomiu z Polonią.