Dramat piłkarza Wisły

wyb. pp
2008-12-03, ostatnia aktualizacja 2008-12-03 09:49

PRZEGLĄD PRASY. Konrad Gołoś wytrwale walczy z podstępną chorobą. Borelioza potrafi być śmiertelnie groźna - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Konrad Gołoś
Fot. Cezary Aszkie3owicz / AG
Konrad Gołoś
Wisła chce Smudę »

Interesował się nim Leo Beenhakker, marzył o wyjeździe na mistrzostwa Europy. Tyle że z jego organizmem działo się coś niedobrego, czuł się przemęczony i apatyczny. Diagnoza brzmiała: borelioza. To choroba zakaźna wywoływana przez kleszcze. Od tamtego czasu minęło pół roku. Konrad Gołoś nie zagrał już w żadnym meczu.

Od początku przygotowań do nowej rundy czuł, że dzieje się coś złego. Był osłabiony, po treningach marzył tylko o odpoczynku. Jego dni wyglądały tak samo. Wracał do domu, kładł się do łóżka i patrzył w sufit. - Byłem wyczerpany. Miałem stany podgorączkowe, bolała mnie głowa, a oczy jakby zapadały się do środka - opisuje.

O tym, że może mieć boreliozę, dowiedział się przez przypadek. Na kolacji ze znajomymi opowiedział o swoich objawach. Ich rodzice chorowali na boreliozę, więc skojarzyli fakty. Dzięki temu Gołoś wreszcie wiedział, jakie przeprowadzić badania. Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów