Wisła chce Smudę »Interesował się nim Leo Beenhakker, marzył o wyjeździe na mistrzostwa Europy. Tyle że z jego organizmem działo się coś niedobrego, czuł się przemęczony i apatyczny. Diagnoza brzmiała: borelioza. To choroba zakaźna wywoływana przez kleszcze. Od tamtego czasu minęło pół roku. Konrad Gołoś nie zagrał już w żadnym meczu.
Od początku przygotowań do nowej rundy czuł, że dzieje się coś złego. Był osłabiony, po treningach marzył tylko o odpoczynku. Jego dni wyglądały tak samo. Wracał do domu, kładł się do łóżka i patrzył w sufit. - Byłem wyczerpany. Miałem stany podgorączkowe, bolała mnie głowa, a oczy jakby zapadały się do środka - opisuje.
O tym, że może mieć boreliozę, dowiedział się przez przypadek. Na kolacji ze znajomymi opowiedział o swoich objawach. Ich rodzice chorowali na boreliozę, więc skojarzyli fakty. Dzięki temu Gołoś wreszcie wiedział, jakie przeprowadzić badania. Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia.