Paweł Brożek: W piłkę zacząłem grać z nudów

mk, PAP
2008-10-29, ostatnia aktualizacja 2008-10-29 18:21

To może być przełomowy rok w karierze najskuteczniejszego napastnika ekstraklasy, króla strzelców zeszłego sezonu Pawła Brożka z Wisły Kraków, który w piłkę nożną zaczął grać... z nudów i czasami lubi pójść na imprezę

Paweł Brożek
Fot. Kuba Atys / AG
Paweł Brożek
To może być przełomowy rok w karierze najskuteczniejszego napastnika ekstraklasy, króla strzelców zeszłego sezonu Pawła Brożka z Wisły Kraków, który w piłkę nożną zaczął grać... z nudów i czasami lubi pójść na imprezę.

25-letni zawodnik Wisły Kraków wzbudza duże zainteresowanie zagranicznych menedżerów. Obserwowany jest m.in. przez wysłanników włoskiej Bologny, greckiego Olympiakosu Pireus, angielskiego Tottenhamu, francuskiego Nantes.

- Marzę o grze w Hiszpanii i tam siebie widzę. Nie myślę o konkretnym klubie, bo sukcesem będzie trafienie do zespołu pierwszoligowego. Jednak trudno wymagać od polskiego piłkarza, który zazwyczaj nie przebiera w ofertach, żeby wybrzydzał. Z drugiej strony mówi się o tych transferach, a nie ma konkretnej propozycji, która wpłynęłaby do klubu? ? powiedział Brożek, który swoją karierę rozpoczynał od gry w Polonii Białogon Kielce.

Brożek podkreśla jednak, że wyjazd za granicę nie jest dla niego najważniejszy. - Chcę wybrać sobie taki klub zagraniczny, w którym miałbym szansę rozwoju. Nie chciałbym siedzieć na ławce, dlatego nie napinam się na jak najszybszy wyjazd, bo wiadomo jak to się dla niektórych piłkarzy skończyło. Spokojnie wszystko przemyślę i przeanalizuję - zapowiedział.

Napastnik mistrza Polski nie ukrywa, że... trochę się boi. - Na pewno jest lekka obawa i nie ma co tego ukrywać. Nowe otoczenie, nowy kraj. Przeszkodą na pewno jest też język. Myślę o tym, by jak najszybciej opanować angielski, ale nie mam na razie na to czasu - przyznał.

Wcześniej często zarzucano mu, że nie radzi sobie z obciążeniem psychicznym i w najważniejszych konfrontacjach zawodzi. - To prawda, bywało z tym różnie, ale z wiekiem i doświadczeniem dużo lepiej radzę sobie z presją. Jeśli chodzi więc o te aspekty, to jestem na niezłym poziomie. Unikam jednak tego, by być liderem. Nie jestem takim typem sportowca. W Wiśle mamy piłkarzy starszych i to oni przejmują pałeczkę - ocenił.

Brożek ostrożnie podchodzi do całego zamieszania wokół jego osoby. - Nie czuję się gwiazdą i unikajmy takiego stwierdzenia. Zawsze słowa pochwały nobilitują mnie do pracy, ale czas pokaże czy to potwierdzę. Teraz mam okres bardzo dobrej gry, idzie mi w reprezentacji, o którą długo walczyłem i w klubie też nie mogę narzekać. Jest okazja, by to wykorzystać, ale czy mi się uda... pokaże przyszłość - powiedział.

Mimo że napastnik Wisły regularnie był powoływany do kadry, najpierw juniorskiej, potem młodzieżowej, by w końcu pojechać w 2006 roku na mistrzostwa świata do Niemiec, na przychylność trenera Leo Beenhakkera musiał długo czekać.

- Długo czekałem, ale to decyzja selekcjonera z kim chce współpracować. Nie jestem typem zawodnika, który się obraża i stroi fochy, po prostu czekałem na swoją szansę i na szczęście się jej doczekałem. Szkoda tylko, że opuściła mnie tak duża impreza jaką jest Euro - przyznał piłkarz.

Obecnie Brożek ma za sobą dwa dobre spotkania w meczach eliminacyjnych mistrzostw świata 2010. Z Czechami strzelił bramkę, a ze Słowacją zaliczył asystę. W obu przypadkach był przez szkoleniowca zdejmowany z boiska przed końcowym gwizdkiem.

- Mogę tylko powiedzieć, że nie podnosiłem ręki, nie chciałem opuszczać boiska, ale trener podjął taką decyzję i musiałem ją uszanować. To on wie jak mecz ma wyglądać i on robi zmiany. Trudno mi się do nich odnosić. Byłem dobrze przygotowany fizycznie i miałem siłę, by zagrać w obu spotkaniach po 90 minut - ocenił piłkarz, który na koszulce lubi mieć numer 23.

- Jestem kibicem koszykówki, staram się na bieżąco śledzić rozgrywki NBA, a z 23. grał przecież Michael Jordan - wyjaśnił i dodał: - Lubię też filmy i czasami pójść na imprezę, ale już dawno na żadnej nie byłem. Gramy co trzy dni, a to uniemożliwia wieczorne wychodzenie. Ale w grudniu...

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów