- Już tak mam, że przez dwa dni po porażce dochodzę do siebie. W głowie rozgrywam mecz od nowa. Próbuję znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania - mówi Maciej Skorża.
- Bardziej analizuję niż rozpamiętuję. Zagraliśmy na Legii va banque, stworzyliśmy sporo klarownych sytuacji i nie udało się. Za nami jedna trzecia sezonu. Mamy punkt straty do lidera i dwadzieścia spotkań przed sobą. W zeszłym roku mniej więcej od tego momentu zaczęła się nasza ucieczka od Legii. Mam nadzieję, że w tym roku późna jesień również będzie dla Wisły bogata w punkty.
- Jakby to był mecz na koniec sezonu, w którym do mistrzostwa wystarczałby nam remis, to nie zdecydowałbym się na tak otwartą grę. Bylibyśmy bardziej cofnięci, czekalibyśmy na kontrę. Ale to była dopiero dziesiąta kolejka, więc chciałem zagrać odważnie - zapewnił trener "Białej Gwiazdy".