Szykuje się niezwykły mecz, stawką będzie prestiż, ale przede wszystkim zwycięzca zrobi duży krok do mistrzostwa Polski.
Wisła przyjeżdża rozdrażniona. Dawno jej piłkarze i trenerzy nie chcieli tak bardzo wygrać na Łazienkowskiej. W poprzednim sezonie krakowianie upokorzyli w lidze wszystkich, sięgając po tytuł, ale akurat od Legii dostali kilka prztyczków w nos. Przegrali z nią jedyny ligowy mecz (Brożek nie wykorzystał karnego), finał Pucharu Polski, a w lipcu Legia ograła ich w meczu o Superpuchar.
O dodatkową mobilizację postarała się we czwartek Komisja Ligi, która - po analizie zapisu wideo - odsunęła Rafała Boguskiego na dwa mecze za kopnięcie bez piłki zawodnika Piasta Gliwice. Pod Wawelem zawrzało! Odebrano to jako warszawski spisek. Zdaniem wiślaków to nie przypadek, że tuż przed meczem z Legią Canal+ pokazał i nagłośnił sprawę, co doprowadziło do dyskwalifikacji młodego pomocnika.
Trener Maciej Skorża ma więc ograniczone pole w ofensywie, ale zaciska zęby i przypomina, że dwa sezony temu był w podobnej sytuacji, kiedy prowadził Groclin. Komisja Ligi przywróciła na mecz z jego drużyną zdyskwalifikowanego za kartki legionistę Choto, ale i to drużynie z Warszawy nie pomogło.
Asem Wisły jest Paweł Brożek. Zamiast Boguskiego ofensywnym pomocnikiem będzie Jirsak, na skrzydłach zagrają słabi w tym sezonie Zieńczuk i Łobodziński, a ataki Legii rozbijać mają w środku pola Cantoro z Sobolewskim. Na środek obrony wraca Cleber, który nie grał tydzień temu z Piastem Gliwice. W Krakowie plotkuje się, że to skutek oszczędności, bo Brazylijczyk ma w kontrakcie zagwarantowane wysokie wynagrodzenie za każdy występ w podstawowym składzie.
Legia chce udowodnić, że ma patent na zespół Skorży. Porażki nikt sobie nie wyobraża, bo krakowianie mieliby wtedy aż pięć punktów przewagi i w perspektywie wiosenny rewanż u siebie, gdzie Legia w lidze nie może wygrać od maja 1997.
Gra Legii przypomina jednak sinusoidę. Sierpień miała katastrofalny - zdobyła punkt w dwóch meczach ligowych i w żenującym stylu odpadła z Pucharu UEFA. Później wygrała pięć kolejnych spotkań i przez moment była nawet liderem. Skończył się wrzesień i zespół Jana Urbana zremisował dwa mecze, nie strzelając gola.
Skuteczność to największy problem legionistów, a przede wszystkim napastnika Takesure Chinyamy wspieranego przez Rogera i Macieja Iwańskiego. Na skrzydłach zagrają Maciej Rybus (dwa gole wbite Wiśle wiosną uczyniły go "gwiazdką" Legii) i Miroslav Radović. Defensywnym pomocnikiem będzie Martins Ekwueme, kiedyś wiślak.
Kto wygra rywalizację w środku pola? Siłą Wisły są defensywni pomocnicy (Cantoro - Sobolewski), atutem Legii ofensywni Roger i Iwański. Z przodu Wisła ma zabójczo skutecznego Brożka, Legia, by strzelić gola, potrzebuje trzech okazji. I to może być decydująca przewaga krakowian.
Trenerzy Jan Urban i Maciej Skorża podkreślają, że mistrzostwa Polski nie zdobywa się w pojedynkach Legii z Wisłą, ale obaj wiedzą, że żadna inna wygrana w ekstraklasie nie daje takiego kopa. Nic też tak nie ucieszy ambitnych właścicieli (Mariusz Walter i Bogusław Cupiał) jak triumf w tym najbardziej prestiżowym z meczów.