W sobotę po raz drugi w ostatnim czasie na meczu Wisły pojawił się dyrektor sportowy Bolonii. Fabrizio Salvatori przyjechał do Krakowa, by zobaczyć w akcji Pawła Brożka. To, co zobaczył, pewnie mu się spodobało, problem polega jednak na tym, że napastnik mistrzów Polski nie pali się do wyjazdu.
Salvatori gościł w Krakowie już przy okazji rewanżowego spotkania z Tottenhamem. Działacze Bolonii od dłuższego czasu przyglądają się Brożkowi, który miałby partnerować Marco Di Vaio. Beniaminek koniecznie chce utrzymać się w Serie A, a trener Daniele Arrigon nie może narzekać na kłopot bogactwa w linii ataku.
- Paweł nie jest zdeterminowany do wyjazdu. Wielokrotnie powtarzał, że chce grać w Wiśle i nigdy nie był zmuszony, by wyjechać. Głośno mówi, że Wisła to jego klub - zwraca uwagę prezes mistrzów Polski Marek Wilczek.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że polski zawodnik w ofertach nie przebiera, więc jeśli się oferta pojawi, usiądziemy do rozmów. Ale jeśli miałbym odejść, to dopiero w czerwcu - podkreśla Brożek. Przypomnijmy, że najlepszy snajper Białej Gwiazdy już kilka razy był bliski transferu. Na początku zeszłego roku Wisła toczyła zaawansowane negocjacje z AS Nancy.
Zainteresowanie zgłaszały także Aston Villa, Feyenoord czy Olympiakos Pireus. W Krakowie chcieli za swojego zawodnika 3 miliony euro. Według naszych informacji teraz do zaakceptowania jest kwota 3,5 mln euro. To byłby rekord polskiej ligi.