Marcelo: Wolę spacer z żoną niż dyskoteki

wyb. pp
2008-10-07, ostatnia aktualizacja 2008-10-07 09:51

PRZEGLĄD PRASY. Brazylijski obrońca - to nie kojarzy się zbyt dobrze. Marcelo chce zmienić ten stereotyp. Jeśli można za cokolwiek pochwalić Jacka Bednarza, to właśnie za transfer Brazylijczyka do Wisły Kraków - pisze "Przegląd Sportowy"

Mecz Wisła - Barcelona
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Mecz Wisła - Barcelona
Wygląda pan jak Robinho. Tylko wyższy. Dużo macie wspólnych cech?

Marcelo: Chyba tylko wiek się zgadza (śmiech).

A skłonności do hucznych zabaw?

Słyszałem o problemach z niektórymi Brazylijczykami - że przesadzają z imprezami, że wyjeżdżają na karnawał i nie chcą wrócić. Lubię się uśmiechać, ponurakiem nie jestem, ale generalnie spokojny zemnie człowiek. I rodzinny. Z żoną wolę spacerować po parku, niż chodzić na dyskoteki.

Dwie godziny do treningu, a pan już w klubie. To pokuta?

Zauważyłem, że polscy piłkarze są punktualni, ale tak na styk. Jak trening jest o 12.00, to zjawiają się o 11.59. I od razu po treningu wracają do domu. Ja tak nie mogę i nie chcę. W Brazylii normalnie trenujemy dwa razy dziennie. Tutaj przeważnie raz na dzień. Dlatego zorganizowałem sobie indywidualne zajęcia.

I dlatego ma pan najlepszą kondycję ze wszystkich zawodników Wisły? Tak przynajmniej twierdzi Skorża.

Nie wiem jak inni, ale ja zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach bez pracy nad kondycją niczego się w tym sporcie nie osiągnie. Jak trening jest po południu, to rano jestem już w klubie. Idę do siłowni, biegam. Nikt mi nie każe tego robić, ale ja chcę. Rozmawiałem o tym z trenerem Skorżą. Informuję go o wszystkim, co robię. Mam jego przyzwolenie.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów