Przed meczem w Londynie Skorża zapewniał, że jego piłkarze będą bezczelni i podejdą bez żadnej obawy do rywali. Wtedy udało się to połowicznie. Jednak na własnym stadionie tej bezczelności i odwagi nie powinno im zabraknąć.
- Długimi fragmentami wiślacy nie byli sobą. Zagrali bojaźliwie, bez wiary w siebie. Gdyby od początku wierzyli, jestem przekonany, że wygraliby. Brakowało mi zadziorności, agresji i determinacji w ich grze. A Mauro człapał po boisku, a nie pomagał kolegom. Lepiej grali w Londynie - uważa Kazimierz Węgrzyn, były zawodnik Wisły. - 10 minut przed przerwą i kwadrans pod koniec meczu to za mało. Te fragmenty pokazały, że krakowianie mogli wyeliminować Anglików, więc tym bardziej czuję się zawiedzony, pewnie podobnie jak zawodnicy.
W lidze menedżerowi Tottenhamu nie idzie, ale ten, kto myślał, że Junade Ramos z tego powodu odpuści rozgrywki europejskie zupełnie się mylił. Przecież hiszpański szkoleniowiec największe sukcesy święcił właśnie w Pucharze UEFA. Z FC Sevilla dwa razy z rzędu sięgnął po to trofeum, co udało się tylko trzem innym klubom, zresztą też hiszpańskim (Real Madryt, FC Barcelona, Valencia). Nie jest tak zapatrzony w Premiership, jak jego angielscy koledzy po fachu.
W Tottenhamie, podobnie jak w Sevilli, nie ma zawodników o klasie światowej, ale na mecz z Wisłą oszczędzał najlepszych. W niedzielę w lidze spotkanie z ławki rezerwowych oglądał reprezentant Chorwacji Luka Modrić, Ledley King z trybun, a Aaron Lennon pojawił się na boisku po przerwie. W Krakowie wszyscy wyszli w podstawowym składzie. Ramos liczył przede wszystkim na Modricia, który do angielskiej ligi jeszcze się nie przystosował, ale europejska piłka - mniej siłowa i dużo bardziej techniczna - jest dla niego stworzona.
Wisła miała zaatakować od początku, ale rywale zupełniej jej na to nie pozwolili. Zamiast narzucić swój styl, wiślacy próbowali grać jak Anglicy - długimi podaniami do osamotnionego Pawła Brożka. - To było zupełnie bez sensu - stwierdził Węgrzyn. - Wisła, by nabrać pewności powinna dłużej trzymać piłkę, grać kombinacyjnie. Niestety długimi fragmentami piłkarzom brakowało koncepcji.
Tottenham nie był dużo lepszy, ale przynajmniej nie miał problemów z przedostawaniem się pod pole karne Wisły. Na szczęście obrońcy, a przede wszystkim wybijający niemal wszystkie dośrodkowania Cleber, grali pewnie. Tyle tylko że przecież Wiśle nie zależało na utrzymaniu remisu.
Mistrzowie Polski bardzo długo nie mieli pomysłu, jak stworzyć jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Heurelho Gomesa. Pierwszy rzut rożny wywalczyli dopiero w 35 min. Niestety większość piłkarzy Skorży nie pokazywało, że potrafią grać na poziomie wyższym niż ligowym. Rafał Boguski brylujący w ekstraklasie gubił piłkę lub oddawał rywalom. Zwody Mauro Cantoro nie robiły żadnego wrażenie na rywalach. A kiedy jeszcze kontuzji doznał jedyny kreatywny wiślak - Tomasz Jirsak, wydawało się, że mistrzowie Polski już nie zagrożą przed przerwą rywalom.
Wszedł Wojciech Łobodziński, na którego spada ostatnio najwięcej krytyki. I Wisła wreszcie miała okazje do zdobycia upragnionej bramki. Wtedy zagrała po swojemu - krótko po ziemi i ze skrzydła. Łobodziński stworzył doskonałą okazję Radosławowi Sobolewskiemu, który jednak bezskutecznie próbował pokonać Gomesa. Po chwili znów podawał Łobodziński, ale piłki do siatki nie potrafili wepchnąć ani Paweł Brożek ani Diaz.
Po przerwie goście pokazali jak się gra w angielską piłkę. Gareth Bale dośrodkował, a 21-letni Frazier Campbell, wychowanek akademii Manchesteru United, który jeszcze niedawno grał w II-ligowym Hull, walczył w powietrzu z Głowackim. Kapitan Wisły wygrał pojedynek, ale strącił piłkę do własnej siatki.
Wiślacy przez kwadrans nie mogli dojść do siebie. Wreszcie jednak się przebudzili, a podtrzymać nadzieje pomógł im Gomes. Najpierw nabił Boguskiego, ale piłka minęła bramkę. Później bramkarz Tottenhamu odbił na słupek strzał Pawła Brożka, a w 83. niepotrzebnie wybiegł przed pole karne i napastnik Wisły go przelobował.
Mistrzowie Polski mieli doskonałą okazję, by doprowadzić do dogrywki, bo Gomes po raz kolejny sprawił prezent. Wypuścił przed siebie strzał Clebera, ale Paweł Brożek trafił w niego.
Wisła - Tottenham 1:1 (0:0)
Wisła: Paweł Brożek (83.) - Tottenham: Głowacki (58., samobójcza)
Wisła: Pawełek - Baszczyński Ż, Głowacki, Cleber Ż, Piotr Brożek - Boguski (82. Marcelo), Sobolewski, Jirsak (32. Łobodziński), Cantoro (67. Zieńczuk), Diaz - Paweł Brożek.
Tottenham: Gomes - Gunter, King, Woodgate Ż, Bale Ż - Lennon Ż (88. Dawson), Jenas, Zokora Ż, Modrić Ż (77. Huddlestone), Campbell (68. O'Hara) - Bent.
Sędziował Alexandru Dan Tudor (Rumunia). Widzów 12 tys.
Pierwszy mecz 2:1 dla Tottenhamu. Awans: Tottenham.
Junade Ramos, menedżer Tottenhamu: Dla mnie najważniejszy jest awans, nie wynik tego meczu. Wisła pod koniec była niebezpieczna. Miała kilku piłkarzy w polu karnym i nie kontrolowaliśmy sytuacji.