Piłkarz krakowian w rundzie jesiennej do siatki trafił tylko dwukrotnie: raz w meczu Ligi Europy i raz w Pucharze Polski. Iliew przyznaje, że skuteczność jest jego największym mankamentem. - Często udaje mi się ograć kilku rywali, a kiedy pozostaje mi już tylko umieścić piłkę w siatce, wtedy pudłuję. Nie ma co ukrywać, gdybym zdobywał więcej goli pewnie grałbym w lepszej lidze. W Partizanie było mi łatwiej, bo grałem tam jako cofnięty napastnik. Natomiast, gdy trener ustawiał mnie na skrzydle, strzelanie także mi nie szło - przekonuje na oficjalnej stronie klubu.
Król strzelców serbskiej ekstraklasy podaje także inne przyczyny swojej niemocy. - Partizan to taka drużyna, która zawsze stwarza przynajmniej 10 sytuacji w meczu. Tam napastnik musi się bardzo postarać, żeby nie trafić do bramki. Ponadto, w Serbii grałem z piłkarzami, których świetnie znałem - wylicza pomocnik.
Iliew ma na koncie występy w Niemczech, we Włoszech, czy w Grecji. Twierdzi jednak, że w Polsce gra się zdecydowanie najciężej. - Szczególnie trudno jest graczom ofensywnym. Faule, za które na zachodzie dostaje się normalnie żółtą kartkę, tutaj są tolerowane. W takich warunkach, moim zdaniem, nie da się grać w piłkę - przekonuje.