W piątek na boisku przy Łazienkowskiej Paluchowski się nie pojawi. Tak jak w przypadku innych wypożyczeń warszawski klub zastrzega, że jego piłkarze przeciw niemu grać nie mogą. Ale nawet bez tej klauzuli było wątpliwe, by 23-letni napastnik zmierzył się z obrońcami Legii.
Wypożyczając go do Piasta, Legia chciała po pierwsze, zejść z kosztów - nie płacić piłkarzowi pensji, po drugie, dać mu okazję do ogrania się w ekstraklasie. W Warszawie częściej występowałby pewnie w Młodej Ekstraklasie. Zanosiło się na to, że w walczącym o utrzymanie Piaście wychowanek Agrykoli Warszawa się odbuduje.
Legia zabezpieczyła się na wypadek gdyby Paluchowski nie grał.
Umowa między Legią a Piastem przewidywała, że gdy wypożyczony piłkarz zagra w lidze krócej niż 45 minut, śląski klub będzie musiał płacić Legii za każdy taki mecz 8 tys. zł. Ale szybko okazało się, że Piast woli płacić, niż wystawiać do gry Paluchowskiego. - Zapłacimy z uśmiechem na twarzy. Wygraliśmy i dzięki temu podbudowaliśmy się psychicznie - powiedział kilka tygodni temu po wygranej z Polonią Bytom wiceprezes Piasta Zbigniew Koźmiński. To był pierwszy mecz, w którym napastnik z Legii "nie wyrobił normy". Wszedł na boisko w 90. minucie. Ale potem przyszły następne: z Jagiellonią Białystok (36 minut na boisku), Koroną Kielce (26 minut) i kilka dni temu z Polonią Warszawa (32 minuty). Wszystkie spotkania Piast przegrał i nie strzelił gola. Legia zarobiła więc, a Piast stracił na tym transferze 32 tys. zł.
- To nie jest tak, jak informują media, że my płacimy jakieś kary - wyjaśnia prezes Piasta Józef Drabicki. - Paluchowskiego wzięliśmy z Legii za darmo. Cena za wypożyczenie składa się z opłat za te mecze, w których nie zagra. Płacimy te pieniądze ratami, co miesiąc. W zależności, ile się uzbiera. Gdyby grał regularnie, nie kosztowałby nas nic. Ale nie mogę powiedzieć trenerowi Wieczorkowi, by go wystawił. To on decyduje - twierdzi. Zapytany, czy to Piast zwrócił się z pytaniem o wypożyczenie piłkarza, czy to Legia go zaproponowała, odpowiada, że "chęć wyrażały obie strony".
Co na to Paluchowski? - Chciałbym zawsze grać pełny mecz, ale decyduje trener. To, że nie gram, nie frustruje mnie, tylko zachęca do cięższej pracy - mówił niedawno napastnik z Warszawy.
Legia zawodników wypożycza często i chętnie. Tych, którzy w Warszawie się już nie przydadzą i w nowym klubie walczą o przyszły kontrakt (np. Martins Ekwueme), i młodych, którzy do innych zespołów trafiają po to, by nie siedzieć na ławce w Legii. Ta druga grupa to piłkarze, którzy mają w przyszłości grać w pierwszym składzie. Bramkarz Wojciech Skaba, w tym sezonie w Polonii Bytom, jest na razie głównym kandydatem do zajęcia miejsca w bramce po Janie Musze. Artur Jędrzejczyk regularnie grający w obronie Korony Kielce jesienią zagrał w kilku meczach Legii i strzelił gola. W tej rundzie wypożyczono ośmiu legionistów, którzy mają szansę na grę w pierwszym zespole. Większość do klubów ekstraklasy. Jeśli nie są kontuzjowani, to grają prawie cały czas. Z wyjątkiem Paluchowskiego.
22-latek jest tym, na którego rozwój w Legii liczą. Jeszcze dwa lata temu w Zniczu Pruszków grał w ataku z Robertem Lewandowskim, po jego odejściu do Lecha stał się pierwszym strzelcem drużyny. Ale w Legii od wiosny zeszłego roku nie tylko nie potrafił wywalczyć miejsca w składzie, ale często nawet na ławce rezerwowych. Jan Urban wystawiał go tylko wtedy, gdy z powodu kontuzji innych napastników nie miał wyboru.
Do Piasta Paluchowski przyszedł za trenera Dariusza Fornalaka. Wiosną oprócz niego w zespole jest tylko dwóch typowych napastników. Oprócz doświadczonego Sebastiana Olszara jeszcze 21-letni Roman Maciejak (w tym sezonie zagrał 299 minut). Odkąd zatrudniono Ryszarda Wieczorka legionista zaczyna mecze na ławce, a raz zagrał nawet w Młodej Ekstraklasie. Ale w klubie z Gliwic z napastnika, którego wzięto za darmo, są bardzo zadowoleni. Mimo że Paluchowski nie strzelił ani jednego gola. - Nie można wymagać, by rozstrzygał wynik każdego meczu. Jak rozstrzygnie jeden lub dwa do końca sezonu, to będzie dobrze - twierdzi prezes.
Wypożyczeni z Legii wiosną:
| Martins Ekwueme | Zagłębie Lubin | 595 | 7 | 94 proc. |
| Artur Jędrzejczyk | Korona Kielce | 485 | 6 | 90 proc. |
| Maciej Korzym | GKS Bełchatów | 0 (kontuzja) | 7 | 0 proc. |
| Michał Kucharczyk | Świt Nowy Dwór | 180 | 3 | 100 proc. |
| Kamil Majkowski | Znicz Pruszków | 0 (kontuzja) | 5 | 0 proc. |
| Adrian Paluchowski | Piast Gliwice | 287 | 7 | 46 proc. |
| Wojciech Skaba | Polonia Bytom | 540 | 7 | 86 proc. |
| Wojciech Trochim | Bałtyk Gdynia | 270 | 3 | 100 proc. |
Kolejno: piłkarz, klub, minuty wiosną, mecze, które wiosną rozegrała ich drużyna, procent rozegranych minut