Smoliński jest jednym z tych, którym latem kończy się kontrakt z klubem. Szansę na przedłużenie od dłuższego czasu miał niewielką, bo od dawna nie mieści się w pierwszym składzie zespołu z Łazienkowskiej.
- W niewielu klubach myśli się już o letnich transferach, a więc spokojnie czekam na to co się wydarzy - twierdzi piłkarz, który przez większość kariery związany był z Warszawą. Do Legii trafił z GKP Targówek i grał w niej od sezonu 2004/2005 z przerwami na wypożyczenia do Odry Wodzisław i ŁKS Łódź.
Choć jest rodowitym warszawiakiem i z tego powodu piłkarzem lubianym przez kibiców, trener Jan Urban rzadko wystawiał go w pierwszym składzie. W ciągu sześciu lat gry w ekstraklasie w 81 meczach strzelił raptem 6 goli. U Stefana Białasa nie zagrał jeszcze ani minuty, ale wobec kontuzji Macieja Rybusa najprawdopodobniej wyjdzie na boisko w pierwszym składzie w poniedziałkowym meczu przeciw Jagiellonii.