Jest już pewne, że w Bełchatowie w rundzie jesiennej będzie występował Dawid Nowak, który ostatecznie nie zdecydował się na przejście do Polonii Warszawa. W przeciwnym razie 25-letniemu napastnikowi groziłoby przesunięcie do drużyny Młodej Ekstraklasy. Dla piłkarza, który marzy o występach w mistrzostwach Europy, pół roku przerwy w grze na najwyższym poziomie oznaczałoby koniec szans na reprezentację.
- Nie mogłem sobie pozwolić na to, by przez pół roku nie zagrać w meczu ligowym. W Bełchatowie zagrożono, że jeśli Polonia nie wykupi mnie teraz, a ja podpiszę umowę z tym klubem, to kilka miesięcy spędzę w drużynie Młodej Ekstraklasy. Dlatego podjąłem decyzję o pozostaniu w GKS - mówi napastnik GKS Bełchatów, którego Józef Wojciechowski nazwał... umysłowym inwalidą.
- Mnie nie obchodzi, co pan Wojciechowski o mnie mówi. Trochę mnie to irytuje, ale nie będę stosował kontrataku. Dziwi mnie, że nie chcieli mnie wziąć już teraz. Budują silną drużynę, wydają ogromne pieniądze, a nie mogli dogadać się z szefami GKS. Czy przestraszyłem się rywalizacji w Polonii? Śmieszą mnie opinie, że jestem tchórzem. Jakiej rywalizacji miałbym się przestraszyć? Dziś GKS ma lepszych zawodników niż Polonia, szczególnie w formacjach ofensywnych. Nie ma co porównywać Artura Sobiecha z Marcinem Żewłakowem czy Smolarka w obecnej formie z Małkowskim, Wróblem i Poźniakiem. Większa rywalizacja jest w Bełchatowie niż w drużynie, w której miałem grać. Na pewno nie stchórzyłem - zaskakuje wychowanek Unii Hrubieszów.
Piłkarz wypowiedział się również w kwestii szczegółów rozwiązania kontraktu z Polonią. Według Nowaka to klub z Konwiktorskiej nie wywiązał się ze swoich zobowiązań. - Ja nikogo nie wystawiłem do wiatru. To Polonia nie wywiązała się ze zobowiązań. Oddałem pieniądze i w związku z tym spełniłem wszystkie warunki niezbędne do rozwiązania umowy - przedstawił sytuację zawodnik.