Po awansie do ekstraklasy i czterech meczach w niej na pewno szanse piłkarzy z al. Piłsudskiego na powołanie znacznie wzrosły. Oczywiście nie wszyscy mogą na to liczyć, bo selekcjoner kadry Franciszek Smuda szuka przede wszystkim piłkarzy pod kątem Euro 2012 - młodych i zdolnych. Jak się dowiedzieliśmy, jednym z piłkarzy, którym selekcjoner ostatnio uważnie się przyglądał, był Łukasz Broź. Na powołanie prawego obrońcy łódzkiej drużyny jednak się nie zdecydował.
Ale niespełna 25-letni widzewiak już kiedyś w kadrze był. Ponad dwa lata temu na konsultacje zaprosił go Leo Beenhakker. Broź poleciał z drużyną narodową na Cypr, ale w meczu z Finlandią nie zagrał.
Wystąpił w nim za to Tomasz Lisowski, którego reprezentacyjna "kariera" trwała od grudnia 2007 do lutego 2008 r. Lewy obrońca Widzewa zaliczył trzy występy w kadrze, oczywiście wszystkie w meczach towarzyskich.
Broź i Lisowski to zresztą niejedyni piłkarze z al. Piłsudskiego, których sprawdzał Beenhakker. Jeden występ u Holendra zaliczył Adrian Budka (cztery lata temu przeciwko Zjednoczonym Emiratom Arabskim) oraz Piotr Kuklis (dwa mecze z Bośnią i Hercegowiną oraz Estonią). Powołania na konsultację doczekał się też Bartosz Fabiniak. W 2008 r. pojechał na zgrupowanie do Wronek, ale z Estonią nie zagrał ani minuty.
Po Beenhakkerze kadrę na dwa mecze przejął Stefan Majewski i w spotkaniu ze Słowacją w pierwszym składzie wystawił Jarosława Bieniuka, który wtedy był jedynym w gronie reprezentantów pierwszoligowcem. I jako jedyny z obecnej kadry Widzewa zagrał w drużynie narodowej w meczu o punkty eliminacji. Mecz ze Słowakami był ósmym występem Bieniuka z orzełkiem na piersi (zdobył jednego gola). Wcześniej - tak jak inni obecni widzewiacy - grał tylko towarzysko. Co ciekawe - z reprezentacją przegrał tylko raz, właśnie w ubiegłym roku ze Słowacją.
W obecnym składzie drużyny z al. Piłsudskiego jest jeszcze dwóch byłych kadrowiczów. Rafał Grzelak zagrał dla swojego kraju dwa razy, ostatni raz w lutym 2007 r. Za to ostatnim widzewiakiem, który dostąpił zaszczytu gry z orłem na piersi, jest Marcin Robak. W styczniu napastnik z al. Piłsudskiego był z drużyną Smudy w Tajlandii, gdzie walczył o Puchar Króla tego kraju. Wystąpił w trzech meczach i zdobył gola w meczu z gospodarzami.
Kto będzie następny? Trener Andrzej Kretek uważa, że wszyscy jego piłkarze mają szanse na powołanie, bez względu na wiek i pozycję, na której występują. - Wszystko zależy od nich. Umiejętności na pewno mają, ale to nie wystarczy. Muszę je pokazać na boisku i to nie na treningach, tylko w meczach ligowych. Wszystko jest w ich głowach, wszystko zależy od podejścia do tego, co robią - uważa trener Widzewa. Nazwisk przyszłych reprezentantów nie chce jednak podać.
Ale nie tylko Polacy marzą o grze dla kraju nad Wisłą. - Bardzo możliwe, że wkrótce będę starał się o polskie obywatelstwo, a wówczas z wielką chęcią wystąpię w waszej kadrze - przyznał niedawno Dudu, brazylijski obrońca Widzewa. - Wiem jednak, że dla wielu może być to spora niespodzianka. W Polsce jestem przecież dopiero drugi rok. Ale kraj przypadł mi do gustu, bardzo mi się tu podoba. Uważam, że mógłbym pomóc waszej drużynie.
O grze w reprezentacji Brazylii Dudu oczywiście może tylko marzyć, podobnie jak Ugo Ukah Włoch i Fernando Arriero Hiszpanii.
W biało-czerwonym stroju chce też wystąpić Paweł Grischok, który urodził się w Polsce, ale w wieku trzech lat wyjechał z rodzicami do Niemiec. - Chciałem grać w polskiej ekstraklasie, bo marzę o grze na Euro 2012 - oznajmił tego lata, gdy został widzewiakiem.
Fakt, że żaden z piłkarzy z al. Piłsudskiego nie dostał powołania na mecz z Ukrainą, wcale nie oznacza, że w kadrze Widzewa nie ma reprezentantów. Darvydas Sernas (17A, 1 gol) i Mindaugas Panka (6A) rozpoczynają dziś walkę o awans do mistrzostw Europy w 2012 r. Litwa zagra ze Szkocją, a w środę z Czechami.
O powrocie do reprezentacji marzy Souhail Ben Radhia, który dotychczas trzy razy zagrał dla Tunezji (ostatni raz w styczniu w Pucharze Narodów Afryki). - Jak grałem w ojczyźnie, to byłem regularnie powoływany do kadry. Teraz zmienił się selekcjoner, prezydent federacji i wszystko jest nowe. Ale może przyjadą do Polski, żeby mnie zobaczyć? - zastanawia się obrońca Widzewa.
Trzema występami w reprezentacji Burkina Faso chwali się Prejuce Nakoulma, a jeden mecz dla Bośni i Hercegowiny zaliczył Velibor Durić (z Uzbekistanem rok temu). Na debiut czeka za to Bruno Pinheiro. Portugalczyk grał w drużynach młodzieżowych swojego kraju, a z kadrą U-20 wystąpił w mistrzostwach świata w Kanadzie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź