Lech Poznań zaciągnął ręczny?

pisze Radosław Nawrot
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-03 12:36

Tego lata na rynku transferowym w Polsce poznański Lech był tylko tłem dla naprawdę aktywnych klubów. Zachował rozsądek, na który jednak w futbolu nie ma już miejsca

Dwaj nowi w Lechu: Rudnevs i Tshibamba
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Dwaj nowi w Lechu: Rudnevs i Tshibamba
Nie bez kozery okres transferowy określa się mianem "karuzeli". To rzeczywiście coś w rodzaju obłąkańczego tańca, w którym płaci się za zawodników coraz więcej i więcej. - Nie zamierzamy przepłacać - można często usłyszeć w Lechu Poznań. I ma rację Lech, mówiąc, że Artur Sobiech nie jest wart 1 mln euro. Tylko co z tego, skoro są tacy, którzy ów milion zapłacą?

Trudno chyba znaleźć biznes, w którym przepłacałoby się na taką skalę, jak w piłce nożnej. To standard - od Ruchu Chorzów po Real Madryt. I zmierzanie w tym cenowym obłędzie jakąś ścieżką dla zdrowego rozsądku skazuje próbującego to robić na margines, na szukanie w stogu siana igły piłkarskiego talentu za grosze.

- Nie stać nas na kosztowne pomyłki - mówi właściciel Lecha Jacek Rutkowski, co w praktyce oznacza "nie stać nas na robienie wielkiej piłki". Nie ma transferów bez pomyłek, tak jak nie ma ich bez dużych pieniędzy. W Polsce - coraz większych, bo rynek transferowy zaczyna i tu przypominać niedawny rynek mieszkaniowy w Polsce, gdzie ceny windowano ponad miarę, a ludzie i tak mieszkania kupowali. Nie mieli wyjścia.

Lech też nie ma, o ile chce się liczyć w stawce i zbudować realne fundamenty pod przyszłe sukcesy i mistrzostwa. Argumenty mocniejsze niż samobójczy strzał Mariusza Jopa. Nie dać się minąć lewym pasem przez konkurencję, która goni go zapamiętale.

Dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk powiedział w jednym z wywiadów w magazynie "Kolejorz", że Legia Warszawa mocno inwestuje w nowych piłkarzy, gdyż dopiero po tych inwestycjach będzie miała skład na poziomie zbliżonym do Lecha. To prawda. I tak jednak pozostaje pytanie: dlaczego Lech czeka na Legię i resztę konkurencji; pozwala się dogonić? Dlaczego nie chce być awangardą, tak jak dotąd? I to we wszystkim - jak pamiętamy. Nie tylko w budowaniu zespołu, ale w pomyśle na klub. Wiele z nich wprowadzano w Lechu z hasłem "robimy to jako pierwsi w Polsce". Dziś nawet kart zbliżeniowych Lech nie robi już pierwszy.

Kibice "Kolejorza" są rozczarowani ostatnimi transferami i nie przyjmą do wiadomości twierdzeń, iż zespół został realnie wzmocniony. Kiedy dwa lata temu "Kolejorz" stawał do batalii w fazie grupowej europejskiego pucharu, miał w składzie Roberta Lewandowskiego, Hernana Rengifo czy Rafała Murawskiego. Czy teraz z Artjomsem Rudnevsem, Joelem Tshibambą, Jackiem Kiełbem i Arturem Wichniarkiem jest mocniejszy?

Wiadomo, jakie zdanie na temat przydatności do zespołu Rengifo miał Lech. Niezasłużone, bo wkład Peruwiańczyka w sukcesy Lecha był spory. Co do Murawskiego i Lewandowskiego wątpliwości jednak nie ma - to były filary zespołu. I nie zostały zastąpione.

Lech nie awansował do Ligi Mistrzów, za wejście do której dostałby 4 mln euro. No, ale to wymagałoby wcześniejszych inwestycji. I wiążących się z inwestycyjnym ryzykiem kosztownych może niekiedy pomyłek, na które - jak słyszymy - stać Polonię, Legię, Wisłę, ale nie stać Lecha.

Prezes Jacek Rutkowski i jego współpracownicy to ludzie znający się na biznesie lepiej niż niejeden kibic, niejeden dziennikarz. Może więc wiedzą co robią, gdy zaciągają w Lechu ręczny hamulec. Jednakże wtedy przypomina się film "Adwokat" z Johnem Travoltą i Robertem Duvalem. Ten drugi wygłasza w nim zdanie, które jak ulał pasuje do sytuacji z Lechem i transferami:

"W całym tym wyścigu chodzi o to, aby podnosić koszty. Swoje i zarazem konkurencji. Podnosić je wciąż i wciąż, aż do granic wytrzymałości. I kto pierwszy się wreszcie opamięta... ten przegrywa".



Wszystko o Lechu i jego sprawach - na specjalnym serwisie mistrzów. Zajrzyj!

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy