Pozyskaniem szybkiego pomocnika Jagiellonii byli: Rosjanie (Sybir Nowosybirsk), Turcy (Bursaspor), Anglicy (Aston Villa), Grecy (rywal białostoczan w eliminacjach Ligi Europy Aris Saloniki) oraz ponownie Turcy (Kasimpas Spor Stambuł). Z dwóch ostatnich klubów wpłynęły do Jagiellonii oficjalne propozycje transferu. Z tym, że w obu przypadkach miało być to wypożyczenie z opcją pierwokupu.
- Mimo tych ofert zdecydowałem się jednak pozostać w Jagiellonii i nie zmieniać teraz klubu - informuje Grosicki. - Dużo zawdzięczam właścicielom Jagiellonii Cezaremu Kuleszy i Dariuszowi Kowalczykowi, którzy pomogli mi w trudnym momencie i dlatego też postanowiłem w tym okienku transferowym nie zmieniać klubu. Być może gdyby miałby być to transfer definitywny to był się zdecydował na odejście, bo Grecy, jak też Turcy, oferowali mi dużo większe pieniądze niż w Jagiellonii, ale na wypożyczenie nie chciałem się zdecydować.
Grosicki zapewnia, że jego decyzja o pozostaniu w Jagiellonii jest ostateczna, ale należy też zaznaczyć, że okienko transferowe otwarte jest dziś do północy i być może gdyby wpłynęła oferta transferu definitywnego sytuacja uległaby zmianie.
- Teraz skupiam się na treningach i chcę wypaść w nich jak najlepiej, aby dostać szansę występu w reprezentacji - mówi Grosicki, który przebywa na obozie kadry w Grodzisku Wielkopolskim.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok