Ręki Holendra jeszcze nie widać

Andrzej Klemba
2010-08-30, ostatnia aktualizacja 2010-08-30 02:08

Robert Maaskant udanie zadebiutował w roli szkoleniowca Wisły, ale wicemistrzowie Polski nadal nie zachwycają formą. - Jeśli rywal byłby lepszy, mielibyśmy problem z wygraną - przyznał holenderski szkoleniowiec

4. kolejka. Wisła - Polonia B. 2:1
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
4. kolejka. Wisła - Polonia B. 2:1
Holender nie miał wiele czasu, by zapoznać się z możliwościami nowych podopiecznych. Przeprowadził z nimi cztery treningi i obejrzał występy wiślaków w tym sezonie. Z tego powodu nie zamierzał mieszać w składzie i wystawił niemal taką samą jedenastkę, jaka tydzień temu wygrała z Widzewem. Na ławce rezerwowych znów usiedli bracia Brożkowie, a także Andraż Kirm i Osman Chavez, podstawowi gracze swoich reprezentacji na mundialu w RPA. Na trybuny Holender odesłał najlepiej zarabiającego w klubie Łukasza Gargułę i Wojciecha Łobodzińskiego.

Po wyleczeniu urazu do składu wrócił Radosław Sobolewski, a w bramce zamiast Milana Jovanicia stał Mariusz Pawełek. Maaskant szybko mógł pożałować tej decyzji, bo po strzale Clemenca Matawu bramkarz wypuścił piłkę, ale zdążył naprawić błąd.

Wisła nie zachwyciła i jak na razie trudno dostrzec rękę nowego trenera. - Nie mogłem po kilku dniach zrobić rewolucji zarówno w składzie, jak i w taktyce. Z reguły gdy przejmujesz nowy zespół, to masz około sześciu tygodni na przygotowanie drużyny. Teraz miałem tylko kilka dni - tłumaczył Maaskant. - Zależało mi, by piłkarze zrozumieli, że muszą niemal non stop poruszać się na boisku. Cieszę się ze zwycięstwa, ale nie jestem zadowolony ze stylu gry. Czeka nas jeszcze wiele pracy.

- Każdy trener ma swój styl, ale w trzy dni nie da się zrobić niczego specjalnego. Jestem pewien, że wkrótce zmiany będą widoczne - uważa Dragan Paljić, pomocnik Wisły.

Wbrew ofensywnej filozofii holenderskiej piłki przy prowadzeniu 2:1 trener zaczął bronić wyniku i wpuścił na boisko dwóch defensywnych graczy. - Chciałem, by zespół miał większą kontrolę nad przebiegiem meczu - wyjaśniał szkoleniowiec.

Maaskant mógł być zadowolony z postawy niektórych sprowadzonych latem zawodników. Andres Rios i Dragan Paljić wypracowali po bramce, a po pięciu latach przerwy gola w polskiej ekstraklasie strzelił Maciej Żurawski. - Niestety, forma nie jest jeszcze taka, jakbyśmy chcieli. Nie umniejszając Polonii Bytom, to jednak my powinniśmy zagrać dużo lepiej. Mimo że nie gramy ani fantastycznie, ani ładnie, to potrafimy wygrać, a to też sztuka - stwierdził 34-letni napastnik, który strzelił 121. gola w polskiej lidze. - Z nowym trenerem jesteśmy od niedawna, tak więc cudów nie możemy się spodziewać. To już trzeci szkoleniowiec, a mamy dopiero czwartą kolejkę.

Słabo spisujący się w poprzednich meczach Gordan Bunoza jako jedyny trafił do notatnika skauta Lille. - Szukam młodych talentów, których można tanio kupić i wychować. Dlatego byłem na turnieju [o Puchar Syrenki - przyp. red.] w Płocku, gdzie grało osiem reprezentacji U 17 - mówił Francuz. - Bunoza ma 22 lata i jest przed nim przyszłość.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy